Wyższa szkoła seksu – jak uczyć się przyjemności i przestać się wstydzić
Nie zgadzam się, że z seksem jest jak z jazdą na rowerze i prędzej czy później każdy się go nauczy. Po latach pracy w sexshopie mogę śmiało powiedzieć, że nie wszyscy nabyli odpowiednie umiejętności. A wiedza pomaga w wielu sytuacjach. Choćby wiedza o tym, że problemy, z którymi się zmagamy, nie są wcale „wstydliwe”, a są udziałem setek, jeśli nie tysięcy osób.
Jak już wcześniej wspominałam, pomimo tego, że posiadamy je od urodzenia, wiele osób nie zna budowy własnych narządów płciowych. Wiadomo, biologicznie mężczyzna ma penisa, kobieta ma waginę. Po wyglądzie łatwo je odróżnić, ponieważ wizualnie nie mają ze sobą nic wspólnego. Więc kto by się przejmował tym, jak i z czego są zbudowane? Przecież nie jesteśmy na biologii. Seks to nie fizyka jądrowa, to bardziej jak meble z IKEA – nikt nie czyta instrukcji, dopóki nie pojawiają się wątpliwości.
Czy wiele by się zmieniło, gdybyśmy zaczęli od instrukcji?
Czy seks mógłby być lepszy, gdybyśmy podeszli do niego bardziej kompleksowo, zadaniowo, poważnie? Gdybyśmy przed przystąpieniem do praktyki zdawali egzamin teoretyczny? Liczne rozmowy z klientami i klientkami pozwalają wnioskować, że jakość seksu z biegiem czasu zmienia się w sposób znaczący. Zmienia się na lepszą. W zasadzie nie jest to bardzo odkrywcze stwierdzenie, ponieważ, jak możemy się domyśleć, zgromadzone przez lata doświadczenia zaczynają procentować. Dlaczego jednak niektórym z nas potrzeba tak długiego czasu, by zgromadzić te doświadczenia?
Po wielu latach mozolnego gromadzenia własnych doświadczeń i spontanicznych odkryć będących rezultatem szczęśliwych zbiegów okoliczności uważam, że „uczenie się seksu” może mieć więcej sensu niż uczenie się wielu innych przedmiotów. Podejrzewam, że do wiedzy o tym, jak uprawiać satysfakcjonujący, dający niesamowite orgazmy seks, będziecie wracać częściej i chętniej niż do twierdzenia Pitagorasa. To w końcu wiedza, co do której nikt nie ma wątpliwości, czy przydaje się w życiu.
Jak ją jednak zdobyć? Szczególnie w polskich szkołach i rodzinach panuje wokół seksu trudne do przełamania tabu. Dlatego warto sięgać do sprawdzonych źródeł wiedzy o edukacji seksualnej, takich jak sexed.pl, no a kiedy jesteś młodą dorosłą i przed sobą całe życie, to świadoma i rozsądna praktyka wydaje się być najlepszą metodą. Ważne moim zdaniem jest to, aby mieć otwarty umysł. Mogę mówić tylko za siebie, ale mając dwadzieścia kilka lat, miałam największe pragnienie stabilizacji w życiu. W każdym mężczyźnie doszukiwałam się cech idealnego kandydata na męża i chciałam budowania trwałych relacji. Może natura w ten sposób próbuje zapewnić przetrwanie naszego gatunku? Czy wszystkie kobiety tak mają? Wówczas chyba było ich całkiem sporo. Dziś priorytety kobiet trochę się zmieniły i często zamiast wić rodzinne gniazdko, wolą zwiedzać świat, robić karierę, czerpać z życia garściami. Dziś zazdroszczę tym młodym kobietom, które prowadzą bujne życie erotyczne i zmieniają partnerów_ki. Gdybym miała w sobie wówczas odrobinę tego wyzwolenia, wyobrażam sobie, że moje życie byłoby bogatsze. Te doświadczenia, dobre czy złe, zbliżają do zadowalającego życia erotycznego.
Kiedy masz na głowie dwie dekady więcej i zobowiązania, zmiany osób partnerskich nie są już takie proste. Poza tym ciężej jest zerwać wieloletnią relację z powodu kiepskiego seksu, kiedy poza nim łączą Was jeszcze dzieci i wspólny kredyt. Czy to oznacza, że okienko na naukę dobrego seksu jest już zamknięte? Niekoniecznie.
Czego potrzebujesz, by prowadzić udane życie erotyczne?
Otwartości. Od teraz. Już, natychmiast. Nikt nie jest za stary na zmiany. Nie ważne, ile masz lat. Jeśli zmienisz swoje podejście i przestaniesz szukać wymówek, możesz zacząć prowadzić pełne spełnienia i przyjemności życie erotyczne. Nie, to nie tak ma być, że seks jest dla ciebie jednym z „obowiązków”, na który czekasz jak na robienie prania. Ani nie tak, że to wstydliwy, pierwotny instynkt, który służy jedynie prokreacji. To naturalna potrzeba, którą możemy godnie zaspokoić, celebrując każdą chwilę jej spełniania. Tak, jak zjedzenie wykwintnego, wspaniałego posiłku jest dla nas ucztą zmysłów, tak seks, uprawiany ze świadomością i uwagą, może być pokarmem nie tylko dla ciała, ale również dla duszy.
Seks może stać się fantastycznym doświadczeniem, jeśli uwolnimy go od społecznych i kulturowych balastów w postaci wstydu, wyrzutów sumienia czy poczucia obowiązku zapewnienia czegoś komuś. W pewnym sensie więc te artykuły w kolorowych gazetach miały jednak rację – warto uwolnić umysł i dać sobie prawo do entuzjastycznej eksploracji.
Do ciekawości.
Potrzebujesz zasiać w sobie to ziarenko, które samo zacznie się rozrastać i podsuwać Ci kolejne pomysły. Co by się stało, gdybyśmy spróbowali to zrobić inaczej? Czy to będzie przyjemne? Co będziesz czuć, jeśli to zrobimy? Mnożące się pytania w końcu popchną Cię do poszukiwania na nie odpowiedzi. Skłonią Cię one do coraz śmielszych eksperymentów, które z kolei pozwolą Ci poznać swoje ciało i jego reakcje. Oczywiście nie wszystkie będą udane, ale każdy z nich będzie dla Ciebie cenną lekcją. Jeśli wyciągniesz z nich wnioski, pomogą Ci one ułożyć w całość tą układankę i znaleźć drogę do własnej satysfakcji. Po prostu wysłuchaj się w to, co podpowiada Ci ciało. Nie analizuj, nie dorabiaj temu filozofii, nie doszukuj się znaczenia lub sensu. Doświadczaj.
Do wytrwałości.
Mówi się, że człowiek uczy się na błędach. Podobno mądry człowiek nie popełnia dwa razy tego samego. Jeśli chodzi o seks, to jestem zwolenniczką dawania drugich szans. I nie chodzi mi tu o kwestie emocjonalne, a czysto fizyczne. Jeśli coś dziś nie zadziałało, to nie oznacza, że nie zadziała nigdy. Być może przy innym układzie gwiazd, w innym dniu cyklu, kiedy będziesz mieć inny nastrój? Z doświadczenia wiem, że nie wszystkie eksperymenty kończą się odkryciem na miarę prawa Archimedesa, po którym krzykniesz w uniesieniu „heureka!”. Ale część z nich przy którymś z kolei podejściu, po analizie wniosków i wniesieniu poprawek, może jeszcze pozytywnie Cię zaskoczyć. Nie zniechęcaj się. W końcu jutro też jest dzień i kolejna szansa, by dokonać przełomu w swoim życiu erotycznym.
Do egoizmu.
Masz wyjątkowe potrzeby? Potrzebujesz długiej gry wstępnej? Musisz wyłączyć myśli? Masz ulubioną pozycję? Cokolwiek dla Ciebie zadziała – nie zawahaj się tego użyć (oczywiście pod warunkiem, że nikomu nie wyrządzi to krzywdy). Masz prawo zadbać o własną, prywatną przyjemność każdym dostępnym narzędziem. Szczegółowe instrukcje dla osoby partnerskiej, elektroniczne wspomaganie, motywująca muzyka? Wspomóż swój orgazm każdą dostępną metodą, którą uznasz za potencjalnie skuteczną. Nieważne, czy to śmieszne, pikantne, wstydliwe – nie zastanawiaj się nad tym, jak ocenia to druga strona. Wykorzystaj wszystko, co ma szansę doprowadzić Cię do szczytu i nie pozwól zostawić się z niczym.
Do bezwstydności.
Pozbądź się uczucia, że robisz coś niestosownego, jeśli Cię to podnieca. Jeśli do tej intymnej sytuacji doszło, bo tego właśnie chciałaś i była to Twoja decyzja, to znaczy, że jedyna osoba, która może Cię oceniać, w 100% Cię popiera (bo jesteś nią Ty sama). Co Cię obchodzi, co by pomyśleli inni? Bo nie tak Cię matka wychowała? Bo pójdziesz za to do piekła? Bo ktoś może pomyśli, że jesteś łatwa? To wszystko naprawdę nie ma znaczenia. Wsłuchałaś się we własne potrzeby i postanowiłaś je spełnić.
Kiedy jesteś głodna – jesz, kiedy jesteś zmęczona – śpisz, kiedy potrzebujesz orgazmu – uprawiasz seks, ze sobą lub z kimś. To jest właśnie takie proste. Nie dorabiaj do tego żadnej filozofii, nie musisz szukać sobie usprawiedliwień, nie musisz mieć argumentów. Masz prawo decydować o samej sobie i nie potrzebujesz niczyjego pozwolenia, aprobaty, błogosławieństwa. Nawet jeżeli jest to seks bez zobowiązań, masz do niego niemniejsze prawo niż mężczyzna. Nie przejmuj się, oni non stop się chwalą swoimi „numerkami”, nie musisz być od nich ani gorsza, ani lepsza.
Zapraszamy do czytania w każdą niedzielę! Zobacz też nasze felietony z serii STO GRZECHÓW.
Gęstość jesieni – zmysłowość, która dzieje się w ciszy
2025-11-20 @ 12:36
[…] też jest orgazm. Tyle że rozłożony w […]