Romans z demonem w filmach i książkach?
Przyznawać się, kto lubi wampiry, kogo kręcą wilkołaki i w czyich snach pojawia się Netflixowy Morningstar z serialu „Lucyfer”? No nie da się ukryć, że w tych postaciach jest magia, jakieś ciemne, mroczne przyciąganie, które sprawia, że przymykamy oko na to, że Damon Salvatore z serialu „Pamiętniki wampirów” w pierwszym sezonie zabił więcej osób niż (chciałam napisać podatki w Polsce, ale ekhm…) niejeden seryjny zabójca. „Zmierzch” i cała seria skrzących się wampirów sprzedawała się tak, że książki przyjeżdżały do Empiku na paletach. Wiem, bo pracowałam akurat w tym, wtedy jeszcze, domu książki, i dwa razy prawie mnie taka zmierzchowa górka przysypała. Sama kochałam (no dooobra, dalej się kocham) w serii Anne Rice – od „Pamiętników wampirów” po książki o mrocznym, podziemnym świecie.
Zaczytywałam się też Sagą Ludzi Lodu – w której pojawiły się wszystkie stworzenia ciemności. Cholera, w gruncie rzeczy sama popełniłam książkę, w której przecież główny bohater ociera się o bycie ciemnym, mrocznym i demonicznym – „Ten Zły”, jakby nie było, to romans z jednym z groźniejszych bogów słowiańskich. Jako Catrina Curant mam też na koncie serię opowiadań pt. „Czarci dom”, w której romans z demonem był głównym wątkiem i w którym męski bohater oprócz tego, że do miłych nie należy, człowiekiem nie jest na pewno. W najnowszej antologii pt. „Dziewięć wypraw na granice”, która ukaże się pierwszego lutego nakładem naszego Wydawnictwa EoS, również zaproszę Was do spotkania z demonem, tym razem żeńskim. Romans z demonem, mroczna miłość, dark erotyk? Owszem!
Kochamy nicponi?
Co nas tak pociąga w wizji romansu z demonem? Kiedyś wilkołak, wampir, demon, diabeł wywoływały strach. Samo słowo “wywołanie” budziło grozę. W ciemności czaiła się śmierć i chociaż teraz możemy z tego drwić – była prawdziwa. Noc kradła życie. Tylko czy w naszych czasach mamy jeszcze noc? Czy wraz z okiełznaniem światła i tym, że stało się naszym narzędziem, nie zyskaliśmy pewnej mocy, władzy nad ciemnością? Czy za tym nie fakt, że możemy powiedzieć: chodź do mnie, przyjdź, nie boję się ciebie. Fascynujesz mnie, ale to już nie jest strach. Przekształciliśmy strach w fascynację, a fascynację w pożądanie.
Obraz demonów zmienił się. „Pamiętnik Wampira” i Bratt Pitt? Tom Ellis jako Władca Piekieł? Do tego stylowe ubrania, szybkie samochody, niewyobrażalne bogactwo. Wampiry wyszły z mroku i tańczą na salonach, diabeł nosi garnitury, a Drakula przewraca się w trumnie. Ciągniemy do takiego mroku jak ćmy, zapominając, że tak naprawdę za słowem demon czy wampir krył się strach. W nas go już nie ma, bo włożyliśmy demonom ludzkie maski, przypudrowaliśmy, dodaliśmy uczucia, empatię, zakochanie, miłość. Czytamy, zdając sobie sprawę, że ten mrok jest ulotny, bo przecież on ją kocha. Dla niej poskromi swoją naturę. Naiwne, prawda? Tak samo naiwne, jak myślenie, że przemoc w związku kiedyś się skończy, bo obiecał. Bo przecież to był ostatni raz… Bo się zmieni.
Książki i filmy, seriale – uczą nas zakochiwać się w mroku
Kochamy czytać o ujarzmionym mroku. O demonie na smyczy. O zakochanym wampirze. Romans z demonem nas kręci. Podnieca. Demon stał się obiektem erotycznym, kojarzy nam się z Netflixem, z komedią, z romansem – nie ze strachem i przerażeniem. Przestał być obrzydliwy…
Och, te fantazje.
Lubimy być… wyjątkowi_e.
Tylko… czy rzeczywiście ten mrok jest do okiełznania?
Cóż, ja lubię te historię, w których wampir jednak na koniec przegryza gardło ukochanej. Wydają mi się prawdziwe.
Czy da się okiełznać naturę?
Żyjmy sobie złudzeniem, że tak…
A tymczasem pochwalcie się: w którym demonie się kochacie, kochaliście? I czy marzy Wam się romans z demonem?
Felieton – Natalia Dziadura
Dlaczego kobiety wybierają romanse bez toksycznych bohaterów?
2026-01-07 @ 12:30
[…] romanse proponują coś innego. Bohaterów, którzy umieją mówić, co czują. Którzy potrafią przyznać […]