Kiedy myślę pończochy myślę też – zmysłowość. Od razu wyobrażam sobie linię delikatnego materiału kończącą się na udzie. Prawie czuję pod palcami subtelny dotyk skóry. Jest jedwabista. Przesuwam po niej palcem, a z ust kobiety, która założyła dziś te pończochy, wydobywa się westchnienie. Wiem doskonale, co ono oznacza…
Pamiętam, gdy moja dziewczyna założyła pończochy po raz pierwszy. Zapomniała wtedy rajstop, a byłyśmy daleko od domu, w hotelu, i wybierałyśmy się na imprezę. Było też coś w okolicach zera stopni, więc nijak wyjść bez czegoś na nogach. I taka była właśnie pierwotna rola tego elementu garderoby. Pończochy miały okrywać i dawać ciepło, a nie kusić. Tym bardziej, że tę część garderoby nosili mężczyźni. Od razu zdradzę Wam pewien sekret. Bardzo lubię facetów na szpilkach i w pończochach właśnie. Są dla mnie w tym stroju sexy i męscy. Bo skoro my możemy być kobiece w spodniach, to czemu oni nie mogą być męscy w spódnicy czy szpilkach? Jestem za wolnością wyrażania się także strojem. Jak równouprawnienie, to dla wszystkich. Panuje przyzwolenie na wyrażanie przez kobiety tzw. ekspresji męskiej przy braku akceptacji dla korzystania przez mężczyzn z tzw. ekspresji żeńskiej. Pora to zmienić. Pończochy to powinien być po prostu zmysłowy, nastrojowy element niezależnie od tożsamości płciowej, dla wszystkich, którzy i które chcą być po prostu sobą i nosić seksowne ciuchy.
Wracając jednak do mojej dziewczyny, która pierwszy raz założyła pończochy i szpilki, to wyglądała tak hot, że od razu odechciało mi się wychodzić gdziekolwiek, a zapragnęłam zostać z nią w tym pokoju i nie wypuszczać z objęć. Prawda jest taka, że przez lata pończochy stały się elementem stroju typowo erotycznym, takim, który ma kusić i wabić. Już samo założenie ich pod spódnicę czy sukienkę sprawia, że się przygryza wargi, wypina usta, lekko uśmiecha, a oczy błyszczą. Przynajmniej ja tak mam. A Wy?
Dziś mamy Dzień Pończoch Nylonowych. Pojawiły się na amerykańskim rynku 15 maja 1940 roku i od razu odniosły sukces.
Jeśli mam wymienić współczesną kobietę kojarzącą się z pończochami, to będzie to niewątpliwie Dita von Teese, amerykańska tancerka burleski. Myślę, że to dzięki niej nylony wróciły do łask i na nogi. Pończochy nylonowe mają to do siebie, że gdy pierwszy raz poczuje się na nodze ich delikatny dotyk, trudno wrócić do tych popularnych samonośnych.
Moja dziewczyna, zakładając pierwszy raz na nogi pończochy, powiedziała – “Ojeeej, czemu ja tego wcześniej nie nosiłam? Chcę częściej”. I spojrzała na mnie tak, że się roztopiłam.
A jak to jest u Was? Nosicie? Jeśli tak, to jakie i przy jakich okazjach?
H. M.