Dotyk
Ten najbardziej pierwotny, najstarszy język świata, który istniał, zanim wymyślono słowa. Wystarczyło położyć dłoń na drugim ciele – i już wszystko było wiadomo: czy to lęk, czy czułość, czy gniew.
A potem przyszła cywilizacja, religia i pornografia. I nagle dotyk przestał być językiem, a stał się podejrzeniem.
W naszej kulturze, jeśli dotykasz – to pewnie czegoś chcesz. Nie możesz po prostu dotknąć, żeby być blisko, żeby ogrzać, żeby potwierdzić czyjąś obecność. Każdy gest został podszyty seksualnym podtekstem, jakbyśmy wszyscy żyli w stanie wiecznej gotowości do flirtu. Mężczyzna przytulający przyjaciela, kobieta głaszcząca włosy koleżanki – od razu coś „nie tak”, coś zbyt intymnego.
Przez to ludzie stali się dotykowo upośledzeni.
Niby jesteśmy wszędzie – w sieci, w rozmowie, w zdjęciach – ale ciała mamy odgrodzone od siebie jak relikty. Wstydzimy się fizycznej bliskości, bo ktoś mógłby źle zinterpretować nasze intencje. Bo ktoś mógłby uznać, że przekraczamy granice. Że to za dużo, za blisko, za ciepło.
Unikamy dotyku nawet w relacjach intymnych – bo boimy się, że za nim pójdzie coś więcej, a my akurat nie mamy ochoty na seks. Ale czy głaskanie, przytulanie, zwykły masaż nie mogą być formą bliskości? Czy naprawdę za każdym dotknięciem musi kryć się zaproszenie?
A przecież ciało nie zna dwuznaczności. Dłoń nie analizuje, skóra nie kalkuluje. W świecie, w którym wszystko stało się performansem – nawet emocje – dotyk mógłby być ostatnim bastionem prawdy. Ale nie jest. Bo prawda o dotyku została przykryta warstwą strachu i hipokryzji.
Mylimy dotyk z seksem, bo nie umiemy już czuć bez celu. Bo nie potrafimy być blisko bez agendy. Tymczasem ciało, które nie dotyka i nie jest dotykane, usycha jak roślina bez wody. Zaczyna tęsknić, sztywnieć, bać się.
Człowiek, który nie doświadcza czułego dotyku, traci coś więcej niż komfort – traci język, w którym można powiedzieć jestem z tobą bez użycia słów.
Może więc czas odczarować ten gest.
Przypomnieć sobie, że dotyk to nie zaproszenie do łóżka, tylko przypomnienie, że istniejemy w tym samym świecie, z tej samej materii.
Że jeszcze jesteśmy ludźmi, nie tylko profilami.
Przekroczona granica w związku – kiedy „okej” nie znaczy „tak”
2025-12-05 @ 17:23
[…] jest to, czego chciałam. Chciałam być blisko. Chciałam czułości, przytulenia, może leniwego seksu pod kocem. Ale ty chciałeś czegoś innego. Czegoś z tych filmów. Czegoś ostrzejszego. I ja ci […]
Wypalenie w związku – dlaczego żar gaśnie
2025-12-21 @ 13:01
[…] przecież nasza życiowa sytuacja. Gonimy za karierą, wychowujemy dzieci, bierzemy kredyt na dom. Seks schodzi na dalszy plan. Czy „usidlenie” partnera pozwala nam poczuć się na tyle swobodnie, by […]
Heteropesymizm - koniec zgody na "mniej"
2026-01-03 @ 15:09
[…] Seks? To już nie problem, pragnące tego kobiety bez trudu znajdą partnera do igraszek. Gorzej z realnym związkiem, który ma sens, trwałość i realne zaangażowanie oraz emocjonalną dojrzałość. […]
Seks jako ostatni język bliskości
2026-01-08 @ 09:43
[…] zaczyna się tam, gdzie kończy się udawanie. Czasem dochodzi do niej przez seks, czasem seks ją omija szerokim łukiem. Czasem zaczyna się od zobaczenia kogoś zanim dochodzi do seksu. To […]