Okładka książki „Od stycznia będę się puszczać” – ładna jest, prawda? Wiem, że ładna. Ale nie jest przypadkowa, bo my w EoS stale romansujemy z symboliką. Taki nasz fetysz. Lubimy, gdy rzeczy mają znaczenie. Także na okładce znajdziecie wyrywek – związaną kobiecą nogę.
Osobiście bardzo lubię wiązanie. Zawsze uśmiechałam się kącikiem ust, słysząc słowo „zniewolenie”. Kojarzycie shibari? Japońską sztukę wiązania linami, która od dawnej techniki krępowania więźniów przeszła długą drogę i zagościła w sztuce, teatrze oraz sypialniach. Dotyk liny na skórze, erotyzm, jaki niesie ta subtelna gra. Absolutne zaufanie, oddanie i… odpoczynek.
Dla mnie wiązanie jest stanem, gdy mogę się wszystko puścić. Odpocząć od myśli, od obowiązków, od problemów. Oddając kontrolę w specyficzny sposób – uwalniam się. Puszczam. Odpuszczam samej sobie. Mogę przez chwilę całkowicie przestać się martwić, bo ta forma „uwięzienia” paradoksalnie pozwala mi być… wolną.
Gdy tworzyłyśmy z Kasią okładkę, wiedziałam jedno: ten motyw musi się pojawić. Jest ważny, chociaż samego wiązania w książce nie ma. Ale… czy w życiu nie jesteśmy związani_e na wieloma rzeczami? Oczekiwaniami, normami, obowiązkami, sprawami, które trzeba ogarniać. Wstajemy i od razu uderza nas nadmiar decyzji, bodźców, kolorów, dźwięków.
A teraz wyobraźcie sobie: wasza dwójka. Lina. Cisza albo muzyka, która nie wciąga, tylko staje się tłem. Dotyk dłoni – pieszczotliwy albo mocniejszy. A może spokojny. I oddanie. Oddajesz kontrolę, oddajesz problemy. Zostajesz tylko ty, lina, dotyk. Z każdą chwilą decydujesz mniej, stajesz się więźniem w czyichś dłoniach. Nie możesz uciec, nie możesz nic… Jesteś ty. W pełni zaopiekowana, bezpieczna.
Wiecie – często mówię, że lubię uległość, oddanie kontroli, wiązanie. Pisząc „Od stycznia będę się puszczać”, podróżowałam przez fabułę z moją bohaterką, Idą i… współczułam jej, tak jak współczuje się przyjaciółce. Tego, że wciąż musi decydować. Że jest rozdarta. Że świat wymaga, aby była silna – każdego dnia. Tak, jestem trochę jak Ida. Ale ja mam swoją przestrzeń odpoczynku.
Bo czasem pozwalam sobie związać się w myślach. I odpocząć.