Masturbacja w literaturze – dlaczego tak rzadko o niej czytamy?
Zapytałam kiedyś mojego byłego chłopaka, jak często się masturbuje i jak lubi to robić. Zażenowany odpowiedział, że nie robi tego wcale, bo jest już dorosły, ma mnie i to mu wystarcza. Pewnie myślał, że tego oczekuję. Właściwie powinnam go zostawić już wtedy, ale poczekałam – aż się okazało, że ja mu jednak nie wystarczam, ani Krysia, ani Marysia… Tyle że zapomniał mi o tym powiedzieć.
Podczas rozmów z koleżankami o masturbacji też nie jest lepiej. Pąsowieją i zmieniają temat. Bo jak są w związku, to „nie wypada”, a jak są singielkami, to jeszcze wyjdzie, że są „żałosne”.
Tak jest w życiu. A w literaturze? Nie lepiej.
Solo seks w książkach – tabu, które wciąż trzyma się mocno
Seks w literaturze? Jak najbardziej! Romantyczne uniesienia, pełne namiętności sceny, napięcie budowane między bohaterami – to wszystko znajdziemy bez problemu, od romansów po literaturę obyczajową i erotyczną.
Ale masturbacja?
No cóż… Główna bohaterka może przeżywać dzikie uniesienia w ramionach kochanka, ale jeśli sama się dotyka, to zwykle wstydliwie, w pośpiechu albo w ramach „zastępstwa” dla prawdziwego seksu. Bo przecież prawdziwa przyjemność ma nadejść dopiero wtedy, gdy pojawi się ktoś inny, kto jej „nada sens”…
(Tu proszę sobie wyobrazić, jak przewracam oczami, zażenowana takim podejściem).
Kobieca przyjemność w książkach
Dlaczego literatura boi się pisać o solo seksie?
Masturbacja wciąż jest tematem niewygodnym. W kulturze masowej przedstawia się ją często jako coś żenującego, dziwnego albo wręcz niepotrzebnego – zwłaszcza jeśli dotyczy kobiet.
Mężczyzna w literaturze może być „spragniony” albo „sfrustrowany”, jego potrzeby są naturalne, normalne, zrozumiałe. Ale kobieta, która sama się dotyka? Częściej zobaczymy ją w takiej scenie tylko po to, by przerwał jej „ten jedyny”, który zaraz pokaże jej, czym jest „prawdziwa rozkosz”.
Masturbacja nie pasuje do klasycznych schematów fabularnych. Romantyczne narracje karmią nas przekonaniem, że seks ma być zawsze we dwoje, najlepiej w uniesieniu, a jeszcze lepiej – jako wielkie zwieńczenie miłosnej historii. Ale co, jeśli bohaterka odkrywa swoją seksualność sama? Jeśli eksploruje swoje ciało, nie czując się przez to samotna, nie czekając na dopełnienie przez mężczyznę?
To dlatego masturbacja w książkach jest spychana na margines. Nie mieści się w schematach, nie pasuje do narracji, w której seks ma być czymś „więcej” niż samą przyjemnością.
Ale przecież seksualność to nie tylko relacje z innymi. To także relacja z samą sobą.
Czas na zmianę narracji – literatura erotyczna bez cenzury
Masturbacja w książkach powinna być czymś równie naturalnym jak każda inna forma seksu. Nie jako „przerywnik”, „substytut”, „guilty pleasure” – ale jako pełnoprawne doświadczenie, jako przestrzeń dla postaci do poznania siebie.
Dlatego w Wydawnictwie EoS nie boimy się pisać o przyjemności bez cenzury i bez wstydu.
W naszej antologii „Dziewięć wypraw na granice” znajdziesz historie, w których seksualność nie ogranicza się tylko do romantycznych uniesień. U nas bohaterki odkrywają swoje pragnienia także w samotności – i nie ma w tym niczego żałosnego, smutnego czy tymczasowego.
Ale to nie wszystko!
Kinky Winky i „Dziewięć wypraw na granice” – przyjemność na Twoich zasadach
Z okazji wiosny, we współpracy z butikiem erotycznym Kinky Winky, mamy dla Was coś wyjątkowego.
Teraz możecie zdobyć naszą antologię w limitowanym pakiecie z gadżetami erotycznymi, które pozwolą Wam eksplorować własne pragnienia bez tabu i ograniczeń.
– Crave Vesper – luksusowy, minimalistyczny masażer, który możesz nosić jak biżuterię, ale który daje o wiele więcej niż elegancki wygląd.
– Satisfyer Sexy Secret – dyskretny wibrator do bielizny, który pozwala eksplorować przyjemność zawsze wtedy, gdy masz na to ochotę.
Bo masturbacja to nie temat wstydliwy. To Twoja przyjemność, Twoje granice i Twoje zasady. To również element samoświadomości i naturalna część seksualności.
Sprawdź naszą antologię „Dziewięć wypraw na granice” w pakiecie z Crave Vesper i Satisfyer Sexy Secret!
Felieton: Hanka V. Mody