Jedno z naszych haseł to – „dotknij się słowami”.
Wiecie już zapewne, że jako masażystce Lomi Lomi Nui dotyk jest mi bardzo bliski. Wierzę, że bez niego człowiek wysycha, zapada się w sobie, zamraża.
Ale właśnie teraz nadszedł czas odmrażania, zmiany, odrodzenia, wyjścia z kokonu, przeciągnięcia się jak kot po zimie, gdy już zdążyliśmy zapomnieć, jak to jest czuć swoje ciało naprawdę.
Pąki na drzewach, zapach deszczu na nagrzanej ziemi, pierwsze ciepłe powiewy wiatru, które obiecują, że będzie tylko lepiej. Uwielbiam ten specyficzny zapach świata, którego nie da się pomylić z niczym innym.
Z wiosną przychodzi przebudzenie. Przyroda rozkwita, hormony buzują, słońce przyjemnie głaszcze skórę, a ciało zaczyna przypominać sobie, że istnieje nie tylko po to, żeby przetrwać kolejną zimę, ale żeby czerpać przyjemność. Wszystko mija. Życie to cykle, fale, przypływy i odpływy. A my? Powinniśmy_yśmy falować razem z nimi.
I wiecie, co? To jest idealny moment, żeby dać sobie chwilę na eksplorację, na dotyk, na odkrycie, co tym razem w nas rozkwita, czego potrzebujemy.
Bo masturbacja to nie tylko szybkie zaspokojenie, gdy jesteśmy sami_e w domu. To rytuał czułości wobec siebie. To eksplorowanie swojego ciała jak tajemniczego ogrodu – bez pośpiechu, z ciekawością, z uważnością.
To trochę jak wyjście na bosaka na trawę – delikatne mrowienie, chłód lub ciepło podłoża, wyczulenie na najdrobniejszy kamyk, na reakcje naszego ciała. To jak haust wiosennego powietrza, który rozpycha płuca i nagle przypominamy sobie, że życie można smakować na wiele sposobów.
Nagle chcemy więcej.
Czy można lepiej uczcić wiosnę niż własnym rozkwitem, niż przeżywaniem rozkoszy?
Zamiast czekać, aż ktoś inny o nas zadba, warto wziąć sprawy w swoje ręce. Bez oczekiwań, bez presji, bez wstydu. Bo ciało i jego rozkosz to nic wstydliwego. Z wiosenną lekkością, w swoim tempie, na swoich zasadach.
I wcale nie trzeba do tego wielkich przygotowań. Może to być leniwe popołudnie pod kocem, szybka chwila pod prysznicem, a może pełen ceremoniał z zapachową świecą, aksamitną pościelą i ulubionym gadżetem. Możliwości są nieskończone – jak pierwsze ciepłe noce, które kuszą, żeby wyjść z domu i się zatracić.
Ostatnio pisałam scenę masturbacji mojej bohaterki, a żeby była realna, sprawdzałam wszystko na sobie. Ona zaczęła od masażu swojej głowy pod prysznicem, też to zrobiłam, siedząc przed laptopem. Powolne, koliste ruchy na mojej głowie, a później szyi, oraz mocny nacisk sprawiły, że się w tym zatraciłam. To była przyjemność obcowania z własnym ciałem, z własną przyjemnością. Was dotykałam słowami, a siebie palcami. Bo te przyjemności mogą się przeplatać i uzupełniać. Słowa, dźwięki, obrazy i wreszcie dotyk.
Ale solo dotyk to nie tylko to – to eksperyment. To testowanie, co sprawia nam przyjemność dzisiaj, a co może sprawić ją jutro, bo przecież nasze potrzeby się zmieniają, czasem nawet kilka razy dziennie. To przesuwanie granic oddechem, ruchem, napięciem. Może bardziej intensywnie? Może wolniej? Może z zamkniętymi oczami, może przed lustrem, może w sposób, którego nigdy wcześniej nie próbowałeś_aś? Bo czy można mówić o poznaniu siebie, jeśli nie wiemy, gdzie kończą się nasze granice – albo gdzie tak naprawdę się zaczynają? Wiosna to czas odkryć – nie tylko tego, co już znamy, ale i tego, co jeszcze możemy poznać. Nasza skóra, nasze ciało, nasza przyjemność mają swoje granice – ale czy na pewno są one tam, gdzie sądzimy? Może warto je przesunąć? Może coś, co kiedyś wydawało się niedostępne, teraz woła nas do odkrycia?
Więc jeśli wiosna budzi w Was chęć odkrywania, eksperymentowania, testowania, co sprawia Wam rozkosz – oto idealna okazja, by obudzić się razem z nią.
Bo jeśli przyroda nie wstydzi się kwitnąć, to czemu my mamy się wstydzić przyjemności? Może właśnie tej wiosny warto wyjść poza znane schematy, spróbować czegoś nowego, dotknąć się w inny sposób, otworzyć na przyjemność w pełnym tego słowa znaczeniu? Może to idealny moment, żeby sprawdzić, jak smakuje przesuwanie granic – delikatnie, świadomie, z czułością dla siebie.
Może?
Jeśli chcesz eksplorować swoje granice, zapraszamy Cię do przeczytania naszej antologii „Dziewięć wypraw na granice”, gdzie każda historia jest wyprawą do świata cielesności i zmysłowości – od subtelnej erotyki, po taniec na krawędzi pragnień.
Naszą antologię możesz kupić samą, natomiast jeśli pragniesz dodać do swoich zabaw gadżety, polecamy Ci gorący pakiet stworzony we współpracy z butikiem erotycznym Kinky Winky:
* Crave Vesper – luksusowy masażer łechtaczki w formie naszyjnika. Nie tylko elegancki, ale i elektryzująco skuteczny. Bo czemu nie nosić przyjemności na szyi?
* Sattisfyer Sexy Secret – dyskretny wibrator do bielizny. Bo czasem przyjemność nie musi czekać do wieczora.
Dotknij się nie tylko słowami!
Hanka V. Mody