Zmęczenie toksycznymi bohaterami
Przez lata popkultura wmawiała nam, że prawdziwa miłość musi boleć. Że jeśli nie ma emocjonalnej huśtawki, niedostępności, tajemnic i pracy spod znaku „on się zmieni, tylko muszę go bardziej kochać”, to znaczy, że to nie jest to. A jednak COŚ się zmieniło. Coraz więcej kobiet odkłada romanse/erotyki z mężczyzną, którego największym atutem jest trauma, i sięga po historie, w których nikt nikogo nie musi naprawiać.
Jeszcze niedawno ideałem był Darcy. Potem Grey. Narcystyczny, dumny, skonfliktowany wewnętrznie, emocjonalnie zamknięty. Kobieta miała być tą, która go „rozbroi”, „otworzy”, „oswoi”. Dziś ten schemat coraz częściej wywołuje zmęczenie, a nie dreszcz ekscytacji. Bo w realnym życiu wiele z nas i tak spędza za dużo czasu, regulując cudze emocje, biorąc odpowiedzialność za cudze nastroje i tłumacząc czyjąś ciszę jako „głębię”.
Romans bez terapii w tle?
Nowe romanse proponują coś innego. Bohaterów, którzy umieją mówić, co czują. Którzy potrafią przyznać się do lęku bez robienia z niego broni. Którzy nie testują granic partnerki, tylko je respektują. Seks nie jest nagrodą za cierpliwość ani dowodem na to, że „udało się go zdobyć”. Jest rozmową ciał, nie polem walki.
To nie znaczy, że nagle przestały nas interesować napięcia, konflikty i różnice. Zmieniło się coś ważniejszego: przestajemy romantyzować brak bezpieczeństwa. Coraz wyraźniej widzimy, że spokój nie jest nudny, a empatia nie odbiera pożądaniu ostrości. Wręcz przeciwnie – dopiero kiedy nie musisz zgadywać, czy ktoś jutro zniknie, możesz naprawdę chcieć.
Literatura jako lustro
Literatura romansowa/erotyka zawsze była lustrem tego, czego kobiety pragną, ale też tego, czego im brakuje. Dziś tym deficytem coraz rzadziej jest „silny milczek”, tylko ktoś, kto potrafi być obecny. Kto nie myli dominacji z atrakcyjnością, a milczenia z głębią. I może właśnie dlatego „książę z problemami” traci koronę – bo przestajemy chcieć być jego terapeutką w przebraniu kochanki.
A teraz pytania do Was:
- Czy emocjonalnie niedostępny bohater wciąż Was pociąga, a jeśli tak, to dlaczego?
- Co jest dla Was dziś bardziej sexy: tajemnica czy uważność?
- Czy zdarzyło się Wam porzucić książkę, bo relacja w niej była zbyt toksyczna, by ją romantyzować?
Tekst: Justyna Kowalska
Szukasz dobrej literatury erotycznej? Takiej, która nie myli pożądania z przemocą emocjonalną, a napięcia z chaosem? Zajrzyj do naszych pozycji. EoS to nowy wymiar erotyki – świadomy, odważny i pisany z perspektywy kobiet, które nie są już zainteresowane ratowaniem innych, tylko dialogiem i partnerstwem. Sprawdź tutaj!