Pamiętam tamten dzień doskonale, mimo że minęło już… ponad 20 lat. Pamiętam, bo byłam zakochana, zauroczona. Pamiętam pocałunki, pamiętam moją radość, gdy zaczął mnie dotykać. I pamiętam swój nerwowy chichot, gdy wszystko skończyło się szybciej, niż zaczęło.
Może to było 30 sekund, może mniej.
Ależ byłam nieświadoma tamtego dnia. Po tym, cóż, po tym noc była cicha. Spałam albo nie. Wiem, że więcej się nie spotkaliśmy. Małe pęknięcie serca. Nie wiem, może byłby miłością mojego życia? Może.
To wtedy po raz pierwszy spotkałam się z tym, że mężczyźni mogą mieć problem z przedwczesnym wytryskiem. Straszne słowa, prawda? Niewiele o tym mówią.
Przez całe życie spotkałam się z tym zjawiskiem jeszcze wiele razy, czasem z tego powodu relacja się sypała. Dlaczego? Najpierw byłam za młoda, aby rozumieć, wiedzieć i chcieć nad tym z partnerem pracować. Potem okazywało się, że mężczyźni sami sobie emocjonalnie z tym nie radzą i to oni odchodzą.
Powiem Wam szczerze – gdy Mateusz podesłał nam swoją książkę „Od 30 sekund do ∞ – metoda TOM”, byłam sceptyczna. Otworzyłam ją z myślą „no dobra, sympatyczny gość, rzucę okiem”.
Przeczytałam całą, zamknęłam i zaklęłam. Zaklęłam, bo gdybym kiedyś to wszystko wiedziała, moje życie mogłoby wyglądać inaczej. Lepiej.
Tak, to książka skierowana do mężczyzn*, ale wszystkie kobiety, które z nimi sypiają, kochają – również powinny się z nią zapoznać. Koniecznie. Obowiązkowo. Przeczytać i przemyśleć.
Żyjemy w czasach, gdy tyle się mówi o naszej – babskiej – rewolucji. A zapominamy o tym, że nie tylko my kobiety mamy problemy. Że w czasach transformacji męskości presja, którą odczuwają mężczyźni, staje się coraz większa. Ze strony kobiet, ale też wewnętrzna.
Czym jest ta książka? Rewolucją. Tak po prostu.
Bo nie jest tylko o tym, jak dochodzić wolniej, aby zrobić osobie partnerskiej dobrze. Jest książką o tym, jak można (i to stosunkowo łatwo) zmienić swoje życie – zapanować nad swoim ciałem. Bez leków, bez chemii, bez presji.
Mateusz – dla mnie zrobiłeś (i robisz, bo wiem, co będzie dalej) kawał świetnej roboty.
Mam nadzieję, że kupicie tę książkę i sami_e przekonacie się, że warto – i że ta rewolucja ma głęboki sens.
Zmieniajmy swoje życie.
Bo możemy.
Natalia Dziadura