Puszczam wymuszony uśmiech. Ten bolesny, grzeczny grymas, który mówi: „jestem miła, bezpieczna i nie histeryzuję”. Puszczam uśmiech, który piękności szkodzi.
Puszczam się w taniec, mimo że w sumie tańczyć nie umiem, biodra mam jeszcze niewyćwiczone. Puszczam się w dziki rytm i nie dbam o to, czy śmiesznie wyglądam, czy przyciągam niezręczne spojrzenia, czy będę miała zakwasy. Puszczam się po mieście, po lesie, w sukience i w dresie.
Puszczam plany, które nigdy nie były moje.
Puszczam chłopaka, który mówił, że jestem „zbyt wrażliwa”.
Puszczam dziewczynę, która przekraczała moje granice.
Odpycham się mocno, bo to czasem jedyna opcja, by nie trzymać się kurczowo cudzych oczekiwań, ról, zachcianek, snów ubranych w moje imię.
A Ty ile razy słyszałaś: „nie puszczaj się tak”? A przecież nikt nie mówi tego facetowi, który skacze z łóżka do łóżka, z projektu w projekt. On się „rozwija, zyskuje kontrolę”. Ona się „puszcza, traci kontrolę”.
Puszczanie się to słowo odzyskiwane. Odzyskujemy je od tych, którzy je zabrudzili. Którzy zrobili z niego kamień do rzucania w kobiety, które chadzały dzikimi ścieżkami, kamień do topienia kobiet, które miłowały wolność.
„Od stycznia będę się puszczać”. Od poniedziałku. Od jutra. Od zaraz.
Bo puszczanie się to tak naprawdę odwaga oraz przywilej — odpuszczania. Uwalniania. Przesuwania granic. Poznawania siebie. Gdy wiąże cię pępowina oczekiwań, kiedy nie idziesz własną drogą, to się nie zrozumiesz.
A ja nie muszę być zrozumiała dla innych, jeśli wreszcie jestem dla siebie. Nie muszę być „przyzwoita”, jeśli w końcu jestem obecna. Nie muszę być „niepuszczalska”, jeśli od życia chcę więcej niż aprobujących skinień.
Puszczam się, bo mogę. Bo coraz lepiej umiem. No i chcę. I jeśli w tej podróży wyglądam, jakbym się wykolejała, to świetnie, bo to znaczy, że przestałam się trzymać cudzego rozkładu jazdy.
Puenta?
Niech inni się dalej trzymają. Trzymają fason, trzymają pozory, trzymają wszystko w sobie. Ja się puszczam, odpuszczam i spuszczam. I wreszcie jadę tam, gdzie chcę.
Do zobaczenia na trasie!
Premiera „Od stycznia będę się puszczać” już wkrótce!
Justyna Kowalska — redaktorka naczelna EoS