Najłatwiej byłoby napisać: sprawdźcie sami/e, bo warto. Bo jest to rodzaj przygody, coś, co może dodać pikanterii Waszemu związkowi. Jednak, tak po prawdzie: może też wywołać traumę, szczególnie, gdy wyobrażenia wpadną na ścianę rzeczywistości.
To było chyba to, co zdarzyło mi się, gdy pierwszy raz wybrałam się na taki wyjazd i nagle… wszystko było jakieś inne, niż chciałam.
Żyłam wtedy w złudnym przekonaniu, że w takim miejscu panuje czysto erotyczny klimat, a każda obecna osoba wygląda jak chodzący seks. Że z głośników leci nastrojowa, elektryzująca muzyka, a świat wygląda trochę jak z filmu…
No, nie do końca tak jest. I chociaż obecnie kluby wyglądają o niebo lepiej, w dalszym ciągu należy pamiętać o jednym: to ludzie tworzą klimat miejsca, a tu zawsze jest loteria. Tak jak wszędzie.
Jedno jest pewne: w klubach uprawia się seks, po to są (przede wszystkim po to, bo to również miejsce spotkań, obserwacji, relaksu – każdy szuka przecież czegoś innego). To tutaj można spróbować nowych rzeczy, poznać ludzi, sprawdzić, co nas kręci, co podnieca. To bezpieczna przestrzeń, w której z zasady (bo w rzeczywistości różnie bywa) nie będziecie oceniani, oceniane – o ile, rzecz jasna, przestrzegacie zasad wyznaczonych, i to zwykle jasno i dosadnie, przez Klub.
Kluby przeważnie informują o tematyce imprezy/wieczoru i warto sprawdzić, czy jest to coś, co faktycznie nam pasuje. Innymi słowy: jak marzy Wam się romans z jakąś parą, to raczej nie uderzajcie na imprezę o tematyce GangBang, bo może się okazać, że wyjdziecie z niesmakiem. Na fetyszową noc raczej nie pójdziecie, jeśli kręci Was tylko wanilia. Czasem zwyczajnie warto poczekać. I zastanowić się, czy faktycznie macie w sobie gotowość.
Klubów w Polsce jest coraz więcej, a ja w komentarzach wkleję kilka, abyście mogli i mogły rzucić okiem, co i jak faktycznie wygląda. Docelowo planuję wrzucić też kilka recenzji klubów z całej Polski, ale pamiętajcie: opinia zawsze jest subiektywna, a nasze oczekiwania niekoniecznie muszą się pokrywać.
N.D.