Nie znoszę szufladkowania, wkładania mnie w jakieś ramy, określenia. To, co ma wskazywać na otwartość, znów wpycha mnie w kategorie próbujące opisać, jaka jestem.
No więc pomyślmy – rozwódka, do tej pory w kilku dłuższych relacjach z mężczyznami, z kilkoma więcej przygodami też z mężczyznami, mieszkająca z mężczyzną. Jak nic hetero.
Wszystko się zgadza, tylko co takiego się stało, że właśnie kupuję dom ze swoją kobietą?
Dziadersi i dziaderski powiedzą, że mi odbiło, że się pewnie sparzyłam, że zawiodłam na facetach, to się teraz wygłupiam. I że jak zabraknie mi „bolca”, to szybko wrócę na „odpowiednie” tory.
Ci, co nie znali mnie wcześniej, powiedzą, że ze mnie lesba, zresztą widać, prowadza się z babą, włosy ma krótkie. No widać, jak nic. Czy na pewno?
No a jak nie jedno, nie drugie, to pewnie trzecie. Żeby życie miało smaczek…
No i są przecież jeszcze inne określenia, można się opisać na milion sposobów, tylko nikt już dokładnie nie wie, co to wszystko znaczy. Może dla kogoś to ważne, ale czy ja lubię być opisywana i wciskana w pudełka?
Powiem: tak, seksualność to spektrum – i to jedno z tych zdań, które z początku mogą brzmieć jak modny slogan, a potem, jeśli się w nie głębiej wejdzie, okazują się prawdą uwalniającą i totalnie rewolucyjną.
Co to znaczy?
Tradycyjnie seksualność opisywano binarnie: hetero albo homo. Później zaczęto dostrzegać więcej: bi, pan, aseksualność, demiseksualność, fluidyczność… Ale nawet te kategorie to tylko punkty orientacyjne na dużo szerszej, żywej i dynamicznej mapie. Spektrum zakłada, że nie ma jednej stałej pozycji, że ludzie mogą być w różnych miejscach w różnych momentach życia. I że nie muszą się do niczego przyklejać na zawsze, jeśli tego nie czują.
Dlaczego to ważne?
- Bo daje przestrzeń na bycie sobą
Nie musisz się zmieścić w żadnym pudełku. Możesz kochać osoby różnej płci. Możesz nie czuć pociągu. Możesz czuć go tylko w szczególnych warunkach. Możesz zmieniać się. To nie choroba, to życie.
- Bo burzy przymus „normalności”
Jeśli seksualność to spektrum, to nie ma „centrum” ani „normy”. Każdy punkt jest tak samo ważny. Heteroseksualność nie jest domyślna – jest jednym z wielu punktów.
- Bo to uzdrawia
Wiele osób dorastało z lękiem: „Co ze mną jest nie tak?” – a odkrycie, że seksualność może być płynna, rozproszona, wielowątkowa, to często pierwszy krok do ukojenia wstydu i samoakceptacji.
A więc… czy to znaczy, że wszystko wolno?
Nie. To nie znaczy „róbta, co chceta”. Spektrum nie znosi etyki, przeciwnie – zakłada relacyjność, świadomość, zgodę, szacunek. Ale mówi: nie musisz być kimś, kim ci kazano. Możesz być sobą. Nawet jeśli to się zmienia.
Pisała dla Was Hanka V. Mody
Czy seks musi kończyć się orgazmem?
2025-11-19 @ 13:42
[…] co jest naprawdę trudne do odzyskania, to „swoja seksualność” – nie ta podana na tacy w poradnikach i reklamach kursów prowadzonych przez samozwańczych […]
Seksualność kobiet a podwójne standardy społeczne
2025-11-23 @ 18:11
[…] – porozmawiajmy o tym. Mężczyźni mają o wiele więcej możliwości do rozwijania własnej seksualności. Społeczeństwo nie piętnuje ich za kolejne, seksualne podboje, a czasem nawet ich status w […]