Muzyka do seksu. Jaka jest najlepsza? A może: kochajmy się w ciszy i w naszych oddechach?
Seks i muzyka – dla mnie jedno idzie w parze z drugim. To ona nadaje rytm, pośpiech i zwolnienie, napięcie i zmianę. Przenika i wbija się w świadomość, a potem jeszcze głębiej. Potrafi rozdrażnić, ale i uspokoić. Zawsze tworzyłam składanki, ja albo kochanek. Kolejne rytmy wrzucane w plik, takie, które hipnotyzują, wymuszają wolne ruchy bioder, i takie, które sprawiają, że ciało przygniata ciało, szybko, mocniej, dalej. I takie, które przenoszą w delikatność, w zachwyt chwilą. Wolne, sensualne, kojące. Nie słyszę muzyki, gdy uprawiam seks. Ja ją czuję, przenika mnie. Jest trochę jak kochanek – odczuwam jej „dotyk”. Potrafi rozproszyć i zaburzyć rytm, gdy jest niewłaściwie dobrana. Czasem nagle przerywam wszystko… bo nie współgra. Bo jest mi źle, źle w dźwiękach.
Nigdy nie rozumiałam, jak można się kochać, nie zwracając na to uwagi. Przy hałasującym telewizorze, radiu, w którym nagle pojawia się reklama środka na zapalenie pochwy… Mnie to wybija, rozprasza, niszczy chwilę. Lubię dbać o seks. I w tym dbaniu lubię, gdy dźwięki są odpowiednie. Moja przyjaciółka zawsze zapala świece. Świec nie potrzebuję, ale rozkochaj mnie w swoich dźwiękach.
Ale… czy cisza jest muzyką? Czy seks w ciszy jest gorszy?
Jest inny. Dla mnie cisza w seksie to nie cisza. Lubię odgłos oddechu kochanka, lubię odgłosy seksu i to, jak z ust bezwolnie wydobywa się jęk. Jak powietrze jest wciągane szybciej i mocniej. Lubię bezdech i krzyk ciszy – taki, gdy emocje i doznania są zbyt mocne, nawet zbyt mocne na dźwięk.
Kochaj się ze mną i krzycz! Bądź moją muzyką, moim oddechem.
Pisząc opowiadania i książki, słucham muzyki, łapię się czasem na tym, że to ona wpływa na to, jak wygląda scena erotyczna, na tempo, na intensywność. Przenika tekst.
Muzyka do seksu? Przez najbliższe dni Wam zdradzimy, z jaką piosenką kojarzy nam się każde opowiadanie z naszej nowej antologii „Dziewięć wypraw na granice”. Przyłączycie się do gry w zmysłowe dźwięki? Znajdziecie ją w naszych relacjach!
O muzyce w seksie i seksie z muzyką napisała Natalia Dziadura