Nie chodzi tu o osądzanie jednej osoby, tylko o to, dlaczego my, kobiety (i ludzie w ogóle, ale pozwólcie, że napiszę z własnej perspektywy), ciągniemy do tych, którzy nas ranią. Dlaczego „dramy” wydają się bardziej żywe niż spokój. I co się w nas dzieje, kiedy trafiamy na kogoś, przy kim ciało się nie spina, tylko oddycha.
To nie jest felieton o jednym toksyku.
To jest opowieść o nas – o tym, jak działa nasz układ nerwowy, nasza pamięć emocjonalna, nasze przywiązania. O tym, że często kochamy w sposób, który przypomina ból, bo taki kojarzymy z intensywnością. A potem odkrywamy, że można inaczej. Że bezpieczeństwo też może być podniecające. Że zaufanie to nie nuda, tylko ulga.
Niektóre z nas nie lubią grzecznych facetów/osób. Znudzeni, przewidywalni, mili – meh.
Za to jak ktoś potrafi zniknąć na dwa dni, zignorować wiadomość, spóźnić się, nie odpowiedzieć, zirytować, wywrócić świat do góry nogami, a potem powiedzieć coś półgębkiem i spojrzeć tym swoim spojrzeniem – ooo, wtedy w nas wszystko żyje.
Nie dlatego, że jesteśmy głupie. Ani że nie mamy poczucia własnej wartości.
Tylko dlatego, że ciało zna to napięcie. Zna czekanie. Zna brak jasności. Zna ten dreszcz, kiedy nie wiesz, czy zostaniesz pokochana, czy zostaniesz ukarana. To nie miłość – to chemia traumy. I to ona w nas szaleje, kiedy trafiamy na kogoś, kto umie to nacisnąć.
Bo są ludzie, którzy wyzwalają nasze najstarsze rany. Takie, które siedzą pod skórą od dzieciństwa. I nagle robimy się zazdrosne, niepewne, rozhisteryzowane, spięte. Mamy w sobie emocjonalną huśtawkę. Chcemy bliskości, ale boimy się jej. Jesteśmy czułe i złośliwe. Kochamy i chcemy uciekać. Zachowujemy się czasem jak osoby z zaburzeniami, o które wcześniej się nie podejrzewałyśmy. Zastanawiamy się dlaczego się tak zachowujemy, nie ufamy sobie i własnym odczuciom. Obwiniamy się. A jednak w głębi siebie czujemy, że coś jest nie tak. Że to nie jesteśmy „my”.
I mamy rację.
Bo kiedy trafiamy na osobę, która widzi, słyszy, nie znika, czuje – wszystko się zmienia. Układ nerwowy się uspokaja, wycisza. Skóra na karku przestaje palić. Brzuch przestaje boleć. Przestajemy się trząść. Nie ma dramy, ale są emocje – ciche, spokojne, prawdziwe, głębokie, bardziej nasze. Wciąż są motyle, ale nie te, które sieją panikę. Są takie, które rozkładają skrzydła w świetle.
Przy odpowiedniej osobie przestajemy być „trudne”, „toksyczne”. Nie jesteśmy zazdrosne, tylko czujemy się ważne. Nie jesteśmy kłótliwe, tylko możemy wreszcie powiedzieć, co myślimy. Nie jesteśmy szalone – tylko w końcu bezpieczne. I wtedy coś się w nas przestawia. Oddech robi się głębszy. Ciało się odpręża.
I to nie jest mniej. To jest więcej.
Więcej życia. Więcej oddechu. Więcej siebie.
W każdym z nas jest jakaś nieutulona część. Jakaś trauma, która wybija, gdy nie czujemy się bezpiecznie. Są osoby, które w nas te uczucia podbijają. I są takie, które je łagodzą i uczą kochać w innym schemacie. Nie, to nie znaczy, że przyjdzie ten jedyny i Cię uzdrowi. To znaczy, że niektóre relacje mogą być leczące i wspierające, a inne niszczące. I zawsze warto pomyśleć o psychoterapii i pracy nad sobą. To nie my jesteśmy toksyczne. To po prostu nasz układ nerwowy gra na najwyższych obrotach. To wszystko jest reakcją na brak bezpieczeństwa.
Jeśli wciąż wracasz do toksycznej osoby, bo tylko ona cię rusza – spytaj ciało, czy ono naprawdę tego chce. Czy naprawdę pragnie tej jazdy bez trzymanki. Czy po prostu nie wie jeszcze, jak wygląda pełnia, kiedy nikt Cię nie trzyma w niepewności.
Wiem, że to trudne.
Ale wiem też, że można inaczej. I że to „inaczej” wcale nie jest nudne.
To jest najseksowniejsza rzecz, jaką możesz sobie dać: spokój, który wcale nie jest bez emocji. Tylko bez lęku.
Hanka V. Mody
Świadome związki – nowa era randkowania
2025-12-04 @ 12:41
[…] chcemy już wikłać się w cudze traumy. Nie chcemy relacji opartych na projekcjach, ratownictwie, toksycznych schematach. Nie chcemy być czyimś plastrem, protezą, terapią zastępczą. To nie znaczy, że […]
Seks, kompromisy i presja w związkach
2025-12-17 @ 15:15
[…] krzyczy „nie!!!”, a Ty rozważasz, żeby ten głos zignorować, świadczy o tym, że jesteś w toksycznej relacji. Z partnerem i ze sobą – oba układy są niezdrowe i wymagają […]
Miłość bez presji – dlaczego kobiety czytają romanse gejowskie?
2025-12-17 @ 18:02
[…] Fenomen romansów M/M jest dowodem na to, jak bardzo kobiety są zmęczone presją spełniania oczekiwań w heteroseksualnej miłości. Czytamy o tych relacjach, bo tam możemy pożądaną formę miłość: wzajemną, równą, negocjowaną i wolną od toksycznej męskości. […]