Konsekwentnie, od lat, w jednym kierunku.
Czyli o puszczaniu się. I krzyku!
Tak, uparcie – mimo konsekwencji (a bywają bolesne) – z uporem maniaczki powtarzam: wolno nam.
Wolno nam mówić. Pisać. Myśleć. I uprawiać seks.
Wolno nam się puszczać.
Tylko… co to właściwie znaczy w naszym, EoS-owym rozumieniu?
Słowo „puszczalska” od lat służyło do upokarzania kobiet. Wytykano nas palcami. Przypinano łatki. Przypisywano winy. Byłam jedną z tych wytykanych.
Umiem już z tym żyć. Ale kosztowało mnie to wyhodowanie pazurów. I kolców.
Więc… puszczam się.
Bo mówię to, co myślę.
Bo przekraczam konwenanse.
Bo wybieram swoją ścieżkę, nawet jeśli nie pasuje do schematów.
Puszczam się, bo lubię seks. Bo go praktykuję. Z różnymi partnerami, wtedy, gdy obie strony chcą.
Bo nie żyję według cudzych „powinności”, tylko zgodnie z moją moralnością. Moją świadomością.
Bo nie potrzebuję zgody świata, żeby być sobą.
Puszczam się, bo mogę.
I kocham to słowo. Jest w nim wolność. Jest siła. Jest świadomość. Jest odwaga.
Wiecie, co jest naprawdę ważne?
Wolność.
Słowa. Myśli. Czynów.
Prawo do bycia sobą – głośno, wyraźnie, bez przeprosin.
I dzięki moim wydawniczym Przyjaciółkom – Justynie, Mai – oraz EoS-owym partnerom, patronom i wszystkim, którzy wspierają wydawnictwo, mogę mówić o tym głośniej.
Mogę przekraczać granice, rozsadzać ramy i przypominać:
Nikt nam nie odbierze prawa do opowiadania własnych historii!
Bo puszczanie się – w naszym rozumieniu – to nie wstyd.
To wybór. Wolność. Akt odwagi.
Puszczam się. I krzyczę!
Z radością. Z dumą. Z miłością do życia.
A Ty? Czym dla ciebie jest Puszczanie Się?
Premiera książki „Od stycznia będę się puszczać” — jesień 2025!
EoS podsumowanie i plany
2025-12-29 @ 14:31
[…] chcesz. Bez schematów, w które wciska nas świat od dziecka. Wokół książki powstała akcja #puszczamsię – o odzyskiwaniu stygmatyzujących słów, samoakceptacji i prawie do decydowania o […]