Masturbacja – mała zdrada?
Autor
Zamykam drzwi od łazienki na klucz, choć wiem, że śpisz. Palce drżą mi przy zamku, jakbym kradł coś zakazanego. A w zasadzie – kradnę.
Kradnę nam chwilę bycia naprawdę sobą.
Robię to, czego nie robię z tobą. Dotykam się tak, jak lubię. Szybko, mocno, bez uprzejmości. Bez pytania, czy ci się podoba. Bez martwienia się, czy za głośno oddycham. Sapię, czasem aż mam ochotę krzyknąć, więc wpycham sobie twoje majtki do ust.
Czasami sięgam dalej – tam, gdzie przy tobie nie mam odwagi. Bawię się jądrami, nakładam pierścień, czasami idę dalej, masuję się przy odbycie – tak jakby moje ciało było placem zabaw, a nie świątynią, którą muszę ci pokazywać tylko w wersji „dla dorosłych i grzecznych”. A przecież wiem, że gdybyś to zobaczyła, mógłbym nie odczytać twojej miny – czy cię to ciekawi, czy się mną brzydzisz? I tej niepewności mógłbym nie znieść.
Widzisz, bo ja sam ze sobą jestem brutalny. Sam ze sobą jestem uczciwy.
Z tobą jestem delikatny, cierpliwy, uprzejmy. Czekam, aż dojdziesz pierwsza. Skupiam się na twoich odgłosach, na twoim ciele. I to jest piękne, naprawdę. Kocham to. Ale czasami chcę być egoistą. Czasami chcę brać, nie dawać.
Gdy jestem sam, nie udaję kogoś innego. Jestem tym facetem, który ma konkretne potrzeby i wie, jak je zaspokoić. Który wie dokładnie, gdzie dotknąć, z jaką siłą, w jakim rytmie. Wiem o sobie rzeczy, których nigdy ci nie powiem. Że lubię ostrzej niż myślisz. Że czasami fantazjuję o tym, żeby to ty mnie dotykasz tak, jak ja siebie dotykam – bezlitośnie, skupiona tylko na tym, żeby mnie przyprowadzić do szaleństwa.
Po wszystkim myję ręce, sprzątam wszystkie ślady „zdrady” i wracam do łóżka. Tulę się do ciebie i myślę: „Kurwa, dlaczego nie mogę być z tobą taki, jaki jestem sam ze sobą?”. Dlaczego z tobą gram rolę kochanego faceta, a sam ze sobą jestem…no właśnie, sobą?
Może dlatego, że z tobą muszę się tłumaczyć ze swoich potrzeb. Muszę być delikatny, rozważny, empatyczny. A sam ze sobą mogę być po prostu głodny.
Najgorsza część? To, że wiem, że ty też to robisz. Widzę, jak czasami wchodzisz do łazienki „żeby się wykąpać”, a zostajesz tam dłużej niż zwykle. Słyszę ciszę inną niż zwykle. I myślę sobie: „Co ty tam robisz, co sprawia ci przyjemność, a czego nie robisz ze mną?”.
Może…
- Może oboje mamy swoje sekrety
- Może oboje dotykamy się w sposób, którego nie umiemy pokazać drugiej osobie
- Może oboje jesteśmy samolubni, gdy jesteśmy sami, a altruistyczni, gdy jesteśmy razem
A może właśnie dlatego nigdy umiemy być szczęśliwi w łóżku. Bo prawdziwa przyjemność to ta, którą dajemy sobie sami. A ta druga, we dwoje – to tylko kompromis?
Autorka
Słyszę, jak odkręcasz prysznic, i wiem, że mam może dziesięć minut. Dziesięć minut, żeby być sobą.
Siadam na brzegu łóżka, ślinię palce i od razu wkładam je do środka. Szybko, brutalnie, bez romantyzmu. Czasem przeklinam pod nosem. Rzucam kurwami, nazywam siebie dziwką, nakręcam się. Sama do siebie, jak wariatka. Ale w tych chwilach czuję się najbardziej żywa.
Ty myślisz, że kobieta powinna dochodzić od długich pocałunków i subtelnych pieszczot. A ja czasami potrzebuję, żeby było ostro, żeby bolało aż do przyjemności. Z tobą gram księżniczkę. Sama ze sobą jestem suką.
Najlepsze, co mamy? Lustro w sypialni. Wpatruję się w swoje odbicie, widzę, jak ociekam, jak zaciskam uda. I nienawidzę tego, że w tym samym łóżku, tylko z tobą, wstydzę się tego samego obrazu. Wstydzę się, że mogłabym przy tobie jęknąć tak, jak przy sobie. Wstydzę się być wulgarna.
Gdy jestem sama, nie udaję, że dochodzenie to długa, romantyczna podróż. Czasami tak, ale czasami chcę po prostu szybko i skutecznie. Czasami chcę się pieścić, a czasami chcę po prostu załatwić sprawę i iść spać.
Ty myślisz, że każdy seks musi być jak film. Długie pieszczoty, powolne budowanie napięcia, delikatne dotknięcia. A ja czasami chcę po prostu – jeb! Orgazm, dziękuję bardzo, spanko.
Sama ze sobą robię to w trzy minuty. Z tobą trwa to pół godziny i nie zawsze się udaje. Nie dlatego, że jesteś kiepski – jesteś wspaniały. Ale dlatego, że z tobą muszę być kimś innym. Muszę być kobietą, która lubi tak i tak. Która lubi romantycznie. Która dochodzi od delikatnych dotyków.
A prawda jest taka, że czasami lubię mocniej. Czasami lubię szybciej. Czasami lubię bez całej tej otoczki romantycznej.
Ale jak ci to powiedzieć? Jak powiedzieć człowiekowi, którego kochasz: „Słuchaj, pokażę ci jak mi zrobić dobrze, okej”? To brzmi okropnie. To brzmi jak atak na twoją męskość, na twoje umiejętności.
Więc kłamię. Udaję, że te długie sesje mi odpowiadają. Udaję, że twoje delikatne dotknięcia to wszystko, czego potrzebuję. A potem, gdy już śpisz, idę do łazienki i daję sobie to, czego naprawdę chcę.
Najgorsze jest to, że wiem, że ty też masz swoje sekrety. Że też robisz sobie rzeczy, których nie robisz ze mną. I zastanawiam się: dlaczego oboje udajemy, że seks we dwoje to wszystko, czego potrzebujemy?
Może dlatego, że masturbacja to ostatni bastion szczerości. Miejsce, gdzie nie musimy udawać, nie musimy być mili, nie musimy myśleć o drugiej osobie. Gdzie możemy być samolubni, dzicy, skuteczni.
A może dlatego, że nikt nie uczył nas, jak przenieść tę szczerość do łóżka we dwoje. Jak powiedzieć osobie partnerskiej: „Zrób mi tak, jak ja sobie robię”. Jak pokazać, zamiast udawać.
Autorzy
To nie jest felieton o zdradzie, choć może się tak wydawać. To felieton o tym, że wszyscy mamy podwójne życie seksualne. To, co robimy sami_e ze sobą, i to, co robimy z naszymi osobami partnerskimi.
Gdyby zapytać ludzi, powiedzieliby z całą pewnością, że masturbują się będąc w związku.
Idziemy o zakład, że ¾robi to co najmniej raz w tygodniu, a pewnie większa cześć z nas przyznałaby, że orgazmy, które dają sami_e sobie, są o wiele bardziej intensywne niż te w duecie.
Ale nikt o tym nie mówi. Robimy to po kryjomu, ze wstydem, jakby to była zdrada. Jakby dotykanie własnego ciała było czymś złym. A może problem nie leży w masturbacji. Może problem leży w tym, że traktujemy ją jak sekret, zamiast jak instrukcję obsługi?
Co by było, gdybyśmy przestali_ły się wstydzić? Co by było, gdybyśmy pokazali_ły tej drugiej osobie, jak się dotykamy? Jak lubimy? Czego potrzebujemy?
Co by było, gdyby seks we dwoje nie był kompromisem, ale połączeniem dwóch ekspertyz? Twojej wiedzy o swoim ciele i mojej wiedzy o moim?
Może problem nie w tym, że się masturbujemy. Może problem w tym, że robimy to w ukryciu. Że traktujemy własne ciało jak tajną wiedzę, którą nie chcemy się dzielić.
Bo prawda jest taka: nikt nie zna twojego ciała lepiej niż ty. Nikt nie wie lepiej, gdzie dotknąć, z jaką siłą, w jakim rytmie. Ale zamiast to wykorzystać, ukrywamy tę wiedzę. Zostawiamy osobę partnerską w ciemności, żeby sama zgadywała.
A potem dziwimy się, że seks we dwoje nie jest tak dobry jak ten sam na sam.
Może…
- To nie musi tak wyglądać.
- Masturbacja nie musi być sekretem, ale lekcją.
- Zamiast ukrywać, możemy pokazać. Zamiast wstydzić się, możemy nauczać.
- Najlepszy seks to nie ten, w którym udajemy, że nie wiemy, czego chcemy. Ale ten, w którym pokazujemy dokładnie, czego chcemy.
- Warto spróbować.
- Warto zaprosić osobę partnerską do swojego najintymniejszego świata. Do tego, jak naprawdę lubisz.
- Warto przestać chować się w łazience i zacząć odkrywać siebie nawzajem – na żywo, bez cenzury, bez udawania.
- Najpiękniejszy seks to nie ten, w którym odgadujemy. Ale ten, w którym wiemy – bo pokazujemy sobie nawzajem, jak to robić. Może pora przestać się wstydzić własnego ciała. I zacząć je celebrować – razem, uczciwie, bez sekretów?
Czytasz? Zostaw komentarz!
Wiosna, czyli dotyk w rozkwicie
2025-11-13 @ 16:18
[…] masturbacja to nie tylko szybkie zaspokojenie, gdy jesteśmy sami_e w domu. To rytuał czułości wobec siebie. […]
Solo seks w literaturze?
2025-11-13 @ 16:19
[…] Masturbacja wciąż jest tematem niewygodnym. W kulturze masowej przedstawia się ją często jako coś żenującego, dziwnego albo wręcz niepotrzebnego – zwłaszcza jeśli dotyczy kobiet. […]
Wywiad z Katarzyną Wójcikowską - Rozbieramy wstyd.
2025-11-13 @ 16:20
[…] praktyce seksualność bez wstydu wygląda tak:– kiedy nie krzyżuję nóg przy słowie „masturbacja”– kiedy mówię partnerowi, partnerce, że coś mi nie pasuje, zamiast się zgadzać „dla […]
Punkt G – prawda czy fałsz?
2025-11-16 @ 18:03
[…] teoretyczną wiedzę, jednak często brakuje po prostu praktycznych doświadczeń. Demonizowanie masturbacji, skracanie gry wstępnej, mechanizowanie seksu, korzystanie z utartych schematów sprawia, że nie […]
Seksualność kobiet a podwójne standardy społeczne
2025-12-17 @ 15:10
[…] choćby na to, w jaki sposób faceci rozmawiają o masturbacji – często raczą się prostymi żartami na jej temat w gronie kolegów. Nie słyszałam, aby […]