„Seks w wielkim mieście” – komedia czy dramat?
Znacie „Seks w wielkim mieście”? Kultowy serial o przyjaciółkach, relacjach, związkach i nie-związkach. O zakochaniach, rozczarowaniach i nadziejach.
Pamiętam, że gdy oglądałam go pierwszy raz, miałam naście lat i uważałam, że to komedia. Ostatnio odkryłam, że nie, że myliłam się tak bardzo. To dramat. A może komediodramat? Może serial jest dokładnie taki, jak nasze życie?
Nie rozumiem, dlaczego jesteśmy tak bardzo zaślepieni_one szukaniem uczuć. Szukaniem miłości. Czy to biologia tak bardzo wpływa na nas, że zwyczajnie–niezwyczajnie czujemy potrzebę znalezienia kogoś, kto będzie przy nas? Czasem bez względu na wszystko. Szukamy miłości, emocji. Zachłystujemy się nimi, znając konsekwencje, wiedząc, że przyjdzie nam za nie zapłacić. Ale płacimy, raz za razem. Bo potrzebujemy tego jak narkotyku – atencji, emocji, pieprzonych motyli w brzuchu.
Podobno stan zakochania jest stanem narkotycznym, hormonalnym chaosem, który rozwala nam system obronny. Który sprawia, że patrzymy przez mgłę, tłumaczymy czyny, nadinterpretujemy gesty, idealizujemy, rozpaczliwie chcemy być tym KIMŚ. Kimś ważnym.
Nie zakochaj się we mnie – czego szukamy w związkach?
„Tylko się nie zakochaj” – widzimy w książkach i filmach, ale czy faktycznie to coś niepożądanego? Ba, kto z nas nie lubi być kochanym_ą? Z wzajemnością, bez, nieważne. W końcu to narkotyk. Bądź moim nałogiem. Chcemy być dla kogoś najważniejsi. Chcemy miłości, która spala światy. Tylko… na spalonym świecie nie da się żyć.
Powiedziałam kiedyś komuś, że łatwo się w nim zakochać, ale trudno kochać. Bo kochanie jest trudne. Bo zakochanie to motyle w brzuchu. Tylko motyle żyją krótko.
Boli mnie brzuch, czasem tak jest. Ten ból idzie żółcią w gardło. To gnijące motyle.
Wracając do serialu – patrzę z fascynacją, ale i smutkiem na te rozpaczliwe poszukiwania. Czy da się przed tym uciec? Schować? Czy mamy żyć złudzeniem, że się uda, że za którymś razem miłość nie będzie nas zjadać, nie będzie zaślepiać? Że spojrzymy na świat bez potrzeby ćpania emocji? Że nie będziemy odchodzić z relacji, gdy zaczną blaknąć?
„Można żyć bez powietrza”? – nie można. Niestety, z jakiegoś powodu nie można. A szkoda.