Moje ciało w ostatni weekend było zmęczone, a mózg przebodźcowany, jednak dusza czuła przyjemne mrowienie zadowolenia. Wszystko za sprawą targów erotycznych – Erochain Expo, które odbyły się 27-28 czerwca w Warszawie. Dziewczyn z Wydawnictwa EoS nie mogło tam zabraknąć, bo chcąc być w branży, musimy (i bardzo pragniemy!) wiedzieć, „co w trawie piszczy”. Tym bardziej, że na targach pojawiło się wiele osób, które cenimy, i których głos w sprawie seksualności jest bliski naszym wartościom.
Czego można spodziewać się na takich targach?
Na pewno wystawców – gadżetów erotycznych, mebli erotycznych, ubrań, suplementów itp. Można poprzyglądać się nowościom i zakupić, co nam wpadnie w oko. Wszystko oglądałyśmy z wielką ciekawością, błyskiem w oku i czasem rumieńcem na twarzy.
Jednak dla mnie największą wartością były panele i warsztaty. To tam spotkałyśmy wiele osób eksperckich i ludzi, którzy o seksualności mówią z czułością, odwagą i szacunkiem. Pojawiły się rozmowy o granicach, zgodzie, eksploracji przyjemności, zdrowiu seksualnym i komunikacji w relacjach – czyli o tym, co dla nas najważniejsze. Słuchałam panelistów_ek i miałam poczucie, że choć wokół kusiła komercja i błysk fleszy, to w tych właśnie rozmowach kryło się serce całego wydarzenia – wiedza. A tej było dużo i w profesjonalnej formie.
Choć panele i warsztaty dotyczyły wielu sfer – gadżetów erotycznych, poliamorii, seksu analnego, swingu, nudzie w stałych relacjach, współczesnej męskości, orgazmów, gry wstępnej, zdrowia dna miednicy, seksu oralnego, czy nawet jogi, która ma wpływ na poprawę naszego życia seksualnego, to konkluzja jest jedna – ZAWSZE NAJWAŻNIEJSZA JEST SZCZERA ROZMOWA I KOMUNIKACJA. Niezależnie od tego, w jakiej jesteśmy relacji, musimy ze sobą rozmawiać. Otwarcie związku czy swing może nastąpić dopiero, gdy jesteśmy ze sobą blisko i mamy ze sobą dobre relacje. Nigdy odwrotnie, nigdy jako próba naprawienia związku w kryzysie. To nie wyjdzie.
Nie ma dobrego seksu bez dobrej rozmowy, a najlepszy gadżet to umiejętność powiedzenia “tak” i “nie” w zgodzie ze sobą. Bardzo mi bliskie było też podejście ekspertów_ek, którzy odczarowywali wstyd i zachęcali, by traktować przyjemność jako naturalną część życia, a nie temat tabu.
Oczywiście nie mogłyśmy zapomnieć o show, odbywającym się na scenie głównej. Czego tam nie było? Pole dance, drag show, bdsm show, twerk, go-go i wiele innych, ale największe wrażenie zrobił na mnie cudowny pokaz shibari w wykonaniu Lina Shi & Mara.
W międzyczasie miałyśmy okazję powracać do strefy wystawców i trochę się pobawić – testowałyśmy nowinki technologiczne, oglądałyśmy piękne bielizny i rozmawiałyśmy z producentkami i producentami, którzy z pasją opowiadali o tym, jak zmienia się rynek erotyczny w Polsce. Atmosfera była mieszanką luzu, ekscytacji i chwilami lekkiego przesytu – bo bodźców było mnóstwo. Jednak z perspektywy dwóch dni mogę powiedzieć, że to było inspirujące wydarzenie, które pokazało, że erotyka ma wiele twarzy – od wyuzdanej sceny performatywnej, po edukację i budowanie świadomości.
Warto wracać na EroChain i już nie możemy się doczekać kolejnej edycji za rok!
Hanka V. Mody