Czy kobietom po 40-tce odjeżdża pociąg?
Ostatnio na jednym z portali społecznościowych jakiś mężczyzna popełnił post o takiej treści. W dalszej jego części zapytywał ironicznie, dokąd prowadzą zawyżone kryteria, które kobiety mają podczas wyboru partnera. Po 40-tce zostają one na peronie z walizką swoich wysokich wymagań i niespełnionych oczekiwań, uświadamiając sobie, że wszystkie pociągi już dawno odjechały.
Czy to prawda?
Jako kobieta po 40-tce nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w dzisiejszych czasach młodość jest kultem, a z ageizmem spotykamy się nie tylko w życiu zawodowym, ale także w życiu erotycznym. Widmo wiszącej nad nami jak topór menopauzy przestrasza. Oznacza przecież przemijanie. Staramy się je zatem od siebie odsuwać, fundując sobie kolejne zabiegi kosmetyczne. Przecież wiek to tylko cyfra. Jeśli nie wyglądasz na 40-kilka lat, to możesz chociaż udawać, że czas Cię nie dotyczy, a każde „nie wyglądasz na tyle” jest plastrem na cierpiące ego.
Życie po 40-tce – koniec czy nowy początek
„Czy po 40-tce jest jeszcze życie, czy już tylko egzystowanie?” – na to pytanie odpowiedzi szukała inna użytkowniczka mediów społecznościowych. Pod jej postem pojawiło się naprawdę wiele ciekawych odpowiedzi.
„Po 40-tce skończyłam studia i planuję już kolejny kierunek” – ta odpowiedź była mi bliska, bo jestem w trakcie studiowania psychologii. Po tylu latach wróciłam na studia i wreszcie czuję, że to w pełni świadomy wybór. Zupełnie inaczej niż 20 lat temu, kiedy w życiu miałam zupełnie inne priorytety. Wtedy wszystko przede mną było niewiadomą, a ja nie miałam zielonego pojęcia, co robię. Teraz czuję, że moje decyzje są naprawdę moje. Odpowiedzialne, podjęte w zgodzie ze sobą i przede wszystkim dla mnie, nie dla innych.
„Po 40-tce poznałam miłość swojego życia i ruszyliśmy w podróż po świecie” – ta romantyczna historia nie była jedyną, która pojawiła się w komentarzach. Wiele kobiet właśnie po 40-tce zaczyna budować bardziej dojrzałe relacje partnerskie. Nauczone być może poprzednimi związkami, nie widzą już przestrzeni na ustępstwa i rezygnację z siebie. Grają ostro, bo już wiedzą, czego chcą i nie satysfakcjonują ich półśrodki. Nie walczą o uznanie. Nie boją się utraty zainteresowania czy samotności. Chcą od początku być równorzędne, widoczne, zrozumiane, ważne.
Kobieta po 40-tce – dlaczego wcale nie zostaje na peronie
„Życie po 40-ce jest dużo lepsze! Jestem pewna siebie i w końcu rozwinęłam skrzydła” – z tą wypowiedzią także się utożsamiam. Po 40-tce zaczęłam robić gruntowne porządki w moim życiu. Wreszcie znalazłam na to siłę i odwagę. Odpuściłam sobie relacje, które od dawna mi nie służyły i ciągnęły mnie w dół. Przestałam kurczowo trzymać się złudzeń, bo uwierzyłam, że już ich nie potrzebuję. Dorosłam do tego, by docenić najbrzydszą prawdę ponad najpiękniejsze kłamstwo. Bo zyskałam najcenniejszą dla mnie wartość: pewność, że cokolwiek mnie nie spotka, jestem w stanie się z tym zmierzyć. Nie jestem słaba, nie potrzebuję przewodnika, nie potrzebuję opiekuna. Jestem wreszcie samodzielna i niezależna. Mam moc, by zmieniać to, czego nie wybieram.
Życie erotyczne po 40-tce – fakty zamiast strachów
A jak jest w życiu erotycznym po 40-tce? Czy jedyne, co czeka na tym polu kobietę, to menopauza? Pracując w sexshopie, spotykam spory przekrój tej grupy społecznej. Daleko im do smutnych, samotnych kociar wspominających ze łzami w oczach czasy młodości. Kobiety na tym etapie życia często mają już zbudowaną karierę, a jeśli mają też dzieci, to z reguły są one już samodzielne. Zdarza się, że ich związek przestaje być satysfakcjonujący i zostaje zakończony. Jednak z moich obserwacji wynika, iż przez kobiety często nie jest to postrzegane w kategorii życiowego dramatu, a raczej okazji do rozpoczęcia nowego rozdziału. Rozdziału, który mogą napisać dokładnie tak, jak tego chcą.
Nowy rozdział zamiast bilansu strat
Śmielej patrzą w przyszłość, bo przeszłość była dla nich lekcją. Nieudane związki, niesatysfakcjonujące kompromisy, odpuszczone plany i marzenia – takie doświadczenia dają im pełniejszy, bardziej wyraźny obraz tego, czego nie chcą i tego, czego pragną. Nie tracą one czasu na pogrążanie się w wyidealizowanych wspomnieniach dawnych relacji, ale odważnie ruszają przed siebie, doskonale wiedząc, co je woła i co je przyciąga. Wielu mężczyzn myśli, że powinny się one bać tego, co je czeka. Problem w tym, że one zupełnie nie przejmują się tym, co mężczyźni myślą, że powinny. Szukają nowych przeżyć, nowych emocji, nowych doznań, nowych smaków i chłoną je niczym gąbka.
Wchodzą w nowe relacje, ale budują je bardziej wybiórczo i ostrożnie. Nie z obawy, ale z mądrości. Nie spędzają bezsennych nocy zamartwiając się, czy jeszcze kiedyś zostaną czyjąś wybranką. Zamiast tego – przejmują inicjatywę i spełniają swoje fantazje – bez ograniczających przekonań, bez strachu. Jeśli zatem mężczyźni myślą, że 40-tki są ryczące i zdesperowane, to są w błędzie.
Jachty i samoloty zamiast peronu
40-letnia kobieta dzisiaj jest aktywna zawodowo, rozwija się, ma głowę pełną planów i marzeń. Ta pewność siebie czyni ją także atrakcyjną partnerką. Jak więc mówi jeden z popularnych memów: „jeśli po 40-tce odjechał ci pociąg, to nie martw się – są jeszcze jachty i samoloty!”.