Buffy: Postrach wampirów – feministyczna ikona i pole kulturowego negocjowania płci
To były czasy. Czekanie całą noc, aż jeden odcinek Buffy the Vampire Slayer ściągnie się z torrenta, nagrywanie go na CD i szlifowanie angielskiego tylko po to, by wyłapać wszystkie niuanse dialogów, aluzji i ironii. To były też czasy intensywnego kształtowania mojej tożsamości: emocjonalnej, seksualnej, kulturowej. Buffy była moim serialem formacyjnym – opowieścią o różnych wymiarach kobiecej siły i buntu.
W 2026 roku, 30 lat po premierze oryginalnego serialu, ma wyjść długo wyczekiwana (przynajmniej przeze mnie) kontynuacja. A co najważniejsze, Sarah Michelle Gellar powróci w roli mentorki dla nowej, młodszej pogromczyni. Ten gest – narracyjny i symboliczny – otwiera przestrzeń do refleksji nad przekazywaniem kobiecej mocy, międzypokoleniowym feminizmem i tym, jak zmieniło się nasze rozumienie płci, seksualności i inkluzywności. Oryginalna Buffy (1997-2003) była dla wielu z nas prawdziwą szkołą życia podaną w popkulturowym sosie. Buffy Summers, licealistka z Sunnydale, pokazywała, że siła nie wyklucza wrażliwości, a walka z potworami wyjątkowo często zazębia się z walką z patriarchatem.
Bo Buffy nigdy nie była „tylko serialem o wampirach”. Była kulturowym laboratorium.
Ciało jako narzędzie mocy
W kontekście historii kina grozy Buffy stanowiła wyraźne zerwanie z klasycznym obrazem biernej ofiary. Buffy Summers nie tylko potrafiła przetrwać – ona dominowała. Jej ciało było narzędziem sprawczości, a nie obiektem pożądania i do ukarania. Siła fizyczna nie odbierała jej kobiecości, lecz ją redefiniowała.
Buffy jest figurą, która destabilizowała binarne opozycje: słaba/silna, kobieca/męska, opiekuńcza/agresywna. Jej tożsamość była performatywna – tworzona w działaniu, relacyjna, zmienna. Buffy nie „była” pogromczynią w sposób esencjalny – ona nią bywała, negocjując swoją rolę między szkołą, relacjami, obowiązkiem i pragnieniem. Jednocześnie ratowała świat, zdawała maturę, przeżywała miłosne zawody i zmagała się z depresją. Pokazywała, że kobieca tożsamość jest złożona, wielowymiarowa i nie musi mieścić się w żadnym schemacie. Była symbolem tego, że możesz być „słodką blondynką” i „twardą wojowniczką” w jednym.
Seksualność, władza i ambiwalencja
Serial – jak na standardy lat 90. – zaskakująco otwarcie podejmował temat kobiecej seksualności. Pierwszy raz Buffy z Angelem, związany z utratą duszy przez partnera, bywa dziś analizowany jako metafora kulturowych lęków wokół kobiecej inicjacji seksualnej. Relacja ze Spike’em z kolei – mroczna, pełna przemocy emocjonalnej i cielesnej – pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków serialu.
Z dzisiejszej perspektywy możemy te relacje krytycznie przemyśleć: jako opowieści o nierównej władzy, traumie, przekraczaniu granic. Jednocześnie Buffy dawała język do mówienia o pragnieniu, wstydzie, ambiwalencji – o seksualności jako przestrzeni ryzyka, ale też poznania siebie. To nie była erotyka dla męskiego spojrzenia, lecz narracja o kobiecym doświadczeniu, nawet jeśli nie zawsze wolna od sprzeczności.
Inkluzywność: potencjał i ograniczenia epoki
Choć Buffy bywa dziś krytykowana za dominację głównie białych, szczupłych, heteronormatywnych postaci, nie można pominąć jej znaczenia dla reprezentacji queerowej. Postać Willow – jej coming out, relacje z kobietami, zmagania z żałobą i tożsamością – była dla wielu (w tym dla mnie) pierwszym doświadczeniem widzialnej, niekarykaturalnej lesbijki w mainstreamowej telewizji.
Jednocześnie serial pozostaje produktem swojej epoki. Brakuje w nim reprezentacji osób transpłciowych, nienormatywnych ciał, różnorodności rasowej. To napięcie między progresywnością a ograniczeniami kulturowymi lat 90. czyni Buffy fascynującym obiektem analizy: nie jako dzieło idealne, lecz jako tekst, który próbował przesuwać granice.
Buffy 2.0: Co się zmieni, gdy mentorka spotka nową pogromczynię?
Powrót Buffy jako mentorki otwiera zupełnie nowy wymiar narracyjny. To już nie opowieść o inicjacji, lecz o przekazywaniu wiedzy, władzy i odpowiedzialności. Jak wygląda kobieca mądrość po latach walki? Jakie rany niesie ciało, które przez dekady było polem bitwy?
- jak dziś definiujemy siłę – czy nadal przez przemoc fizyczną, czy raczej przez odporność psychiczną i zdolność do stawiania granic
- jak wygląda heroizm w świecie cyfrowej przemocy, algorytmów i presji wizerunkowej
- czy współczesna Buffy będzie figurą inkluzywną – otwartą na różnorodne tożsamości płciowe, seksualne i cielesne
Buffy nauczyła całe pokolenie dziewczyn (i nie tylko), że można być jednocześnie kruchą i potężną, pożądać i odmawiać, kochać i odchodzić. Pokazała, że ciało nie jest przeszkodą w sprawczości, lecz jej warunkiem. Dlatego powrót do tego uniwersum nie jest nostalgiczną fanaberią, ale okazją do kulturowej aktualizacji feministycznego mitu. Z niecierpliwością czekam na ten powrót i mam nadzieję, że nowa „Buffy” nie tylko odda hołd klasyce, ale przede wszystkim stanie się lustrem dla współczesnych problemów i inspiracją dla kolejnych pokoleń osób.
Justyna Kowalska
Zdj: celebtvtrip.com