Uwielbiam ten jesienno-zimowy czas, gdy można zaszyć się pod kocem z grzanym winem, dobrą książką… albo filmem.
Takim, który rozgrzeje nas mocniej niż wino.
W ostatnim czasie ukazało się trochę filmów, które określały się mianem erotyków – m.in. sławetna ekranizacja pt. „365 dni”, która aspirowała, by tak się nazywać, a która była bardziej ubogim p0rno niż filmem erotycznym (też Was to irytuje?).
Poniżej moja subiektywna topka. Filmy, które sprawiły, że puls mi przyśpieszył, a ja żałowałam, że tak daleko jest ktoś, z kim chciałabym je oglądać.
🔥Absolutny numer jeden to dla mnie „Marzyciele” w reżyserii Bernardo Bertolucciego z 2003 roku. Paryż, trójka studentów, gra na emocjach, kontrowersyjne zasady i przekraczanie granic. Pamiętam, jak obejrzałam ten film pierwszy raz: zapadł mi w pamięć na lata, wdarł się we mnie, sprawiając, że chciałam więcej, chciałam tam być, w tym małym paryskim mieszkaniu. Ba. Czułam się chwilami, jakbym tam była. Bertolucci to mistrz. Bez dwóch zdań.
🔥🔥Numer dwa: „Służąca”, reż. Park Chan-wook z 2016 roku. Trochę nowsza produkcja, do której podeszłam sceptycznie, ale która wbiła mnie w fotel i sprawiła, że zapomniałam o winie w kubku. Jest gorąco, jest namiętnie, a wszystko dodatkowo dzieje się w hipnotycznie pokazanej Japonii w latach 30. XX wieku. Tak, tu też mamy trójkąt miłosny, a także silne emocje, intrygi i grę, którą toczą ze sobą bohaterowie. Ten film wywraca, szczególnie finał. I bezpruderyjnie dodam: nie ma filmu, w którym sceny miłości kobiet byłyby dla mnie piękniej pokazane.
🔥🔥🔥No i ostatnia polecajka. „9 Songs”, reż. Michael Winterbottom. Kochacie muzykę? Albo muzyków? Namiętność, miłość, która trwa tyle, ile trwa muzyka. Szaleństwo i s*ks. Emocje, które wybuchają jak pożar i… gasną, gdy nie ma już co spalać. Film został nakręcony 20 lat temu i jak dla mnie w dalszym ciągu jest tak bardzo aktualny. A może jeszcze bardziej aktualny niż kiedyś? W czasach, w których szukamy emocji, w których zakochujemy się na kilka chwil, by szukać dalej. Szukać mocniej, szukać więcej?
Wyróżnienia: Sekretarka, Blue is the Warmest Colour.
A jakie filmy Wy polecacie? Które z nich sprawiły, że Wasz świat zadrżał na chwilę w posadach?
Macie już koc i wino/herbatkę? Oglądamy?😈
Natalia Dziadura