Zazdrość jako sygnał, nie problem
Zazdrość jest ważnym uczuciem. Mówi o własnym poczuciu bezpieczeństwa w związku: o braku spełnienia w nim potrzeb, zaniedbaniu ze strony osoby partnerskiej, lęku bycia porzuconym. Nie jest jednak powodem, żeby obarczać winą ani swojego partnera, ani siebie. To informacja o Tobie.
W kulturę monogamii wdrukowany jest lękowy skrypt bycia wymienioną na „lepszy” lub „nowszy” model. I nie bierze się on znikąd, bo dokładnie to w tej kulturze dzieje się notorycznie. Z tego powodu wielu ludzi nie rozumie idei komplementarności i kooperacji pomiędzy np. dwoma zalotnikami zaangażowanymi w związek z trzecią osobą. Nie dostrzega się, że takie podejście może zmniejszać poczucie konkurencji i jednocześnie ugruntowywać pozycję każdej z nich jako ważnej, chcianej i potrzebnej. Bez potrzeby wyboru.
Dlaczego zazdrość nie jest winą ani Twoją, ani osoby partnerskiej
Nie żyjemy w rzeczywistości, w której ludzie są monoamoryczni i potrafią kochać się wyłącznie w jednej osobie naraz. Żyjemy w kulturze, w której „małżeństwo” definiowane jest jako emocjonalna dojrzałość rozumiana jako zdolność do ograniczenia życia seksualnego i romantycznego do jednej osoby. To dlatego wszelkie formy niemonogamii postrzegane są jako niedojrzałe, nieodpowiednie, a nawet niemoralne, a seryjna monogamia jest praktykowanym standardem.
Osobiście jesteśmy przekonane, że większość ludzi nie jest monoamoryczna, bo by zdrada w monogamii kulturowej nie była tak powszechna. Po prostu nie potrafią rozmawiać o potrzebach, emocjach, nie znają siebie i nie czują się bezpiecznie z lęku przed porzuceniem. Nikt ich tego nie nauczył ani nie pokazał, że można inaczej, ani w jaki sposób sobie radzić z trudnymi emocjami w sposób, który nie rani ani siebie, ani innych.
Dlaczego nie uczymy się rozmowy o potrzebach
Monogamia kulturowa nie uczy odpowiedzialności za emocje, tylko tresuje w zaprzeczaniu im. Zamiast języka do rozmowy o pragnieniach oferuje milczenie, zamiast narzędzi do regulowania zazdrości – moralny szantaż. Zdrada nie jest więc jej zaprzeczeniem, ale logiczną konsekwencją: wentylem dla potrzeb, na które nie przewidziano miejsca ani słów.
Problemem nie jest to, że ludzie pragną więcej niż jednej relacji. Problemem jest to, że system relacyjny, w którym funkcjonujemy, karze za szczerość, a nagradza za ukrywanie prawdy. Dopóki bezpieczeństwo emocjonalne będzie mylone z wyłącznością, a lojalność z samookaleczeniem potrzeb, dopóty zazdrość będzie traktowana jak grzech, zamiast jak sygnał – to relacje będą się rozpadać nie dlatego, że ludzie chcą za dużo, lecz dlatego, że nie wolno im chcieć w ogóle.
—
Wspieraj niezależne pisanie – dorzuć się do skarbonki Nastii
LINK