Spotkanie autorskie w butiku erotycznym? Tak!
Emocje już opadły, ale ciało jeszcze pamięta ten dziwny rodzaj pobudzenia – nie erotycznego, nie lękowego, raczej tego, które pojawia się, kiedy coś wreszcie zaczyna się przesuwać. W sobotę, w małym butiku erotycznym Tabu69.pl w Siedlcach, odbyło się spotkanie wokół książki „Od stycznia będę się puszczać”. Książki, którą część ludzi próbuje upchać w kategorię „erotyka”, jakby to było coś, co można zwinąć w rulon i wsadzić między klasyczne porno a poradnik o tantrze. A to przecież tekst o wolności. O odkrywaniu siebie. O tym, co nam wdrukowano, zanim jeszcze nauczyłyśmy się mówić.
Trzy kobiety i ważne tematy
I dokładnie o tym rozmawiałyśmy: Natalia Dziadura – autorka książki, Justyna Kowalska – redaktorka naczelna i wspaniała Katarzyna Wójcikowska z seksperci.pl, patronka książki, która poprowadziła to spotkanie z celną ostrością kogoś, kto widzi trochę dalej, niż pozwala na to obyczajowa mgła.
Zresztą w takim miejscu trudno udawać. Tabu69 to butik erotyczny, ale nie w stylu neonowych szyldów. Bardziej miejsce spotkań niż sklep. Przestrzeń, którą wypełnia odwagę. I ludzie, którzy tę odwagę budują rozmową. Siedlce to miasto, po którym niewiele osób spodziewałoby się tego, że zrobi wyłom w tabu. A jednak.

Bo tam dzieje się mała rewolucja. Tam tabu odzyskuje głos. Bez szeptów. Bez poczucia winy. I nie jest przypadkiem, że to właśnie Tabu69 zostało sponsorem tytularnym książki. Oni wiedzą, że ten kraj potrzebuje rozmowy o seksualności, która nie zaczyna się od „przepraszam, że żyję”.
Czy to kontrowersyjne? Spotkanie autorskie w Tabu69, butiku erotycznym?
Może dla niektórych. Tylko co z tego. Kontrowersja to najczęściej obszar, którego boi się tylko ten, kto bał się siebie od dawna.
Podczas spotkania rozszczelniłyśmy rzeczy, o których na co dzień nie mówi się nawet przy winie. Było o przekraczaniu granic – swoich, cudzych, tych w głowie i między udami. O konsekwencjach, które zawsze przychodzą, ale czasem mniej bolą niż trwanie w martwym punkcie. Było o kryzysie męskości – tym cichym, nieagresywnym, który objawia się westchnieniem, wstydem, bezradnością. O tym, że facet też ma prawo powiedzieć „nie”, tylko świat wciąż udaje, że to jakieś dziwne, niepasujące do zestawu.

Było też o słowach, które od lat używa się jak bata. „Puszczalska” to jedno z nich. Słowo zardzewiałe, śmierdzące wstydem, którym przez dekady okładano dziewczyny za to, że żyły jak człowiek, a nie jak figurka z gablotki. A jednak to słowo jest jak najbardziej do odzyskania. Do odczarowania. Do ubrania na nowo, tak żeby już nigdy nie służyło do kopania kogokolwiek. Puszczać można też schematy, role, oczekiwania – zarówne te zewnętrzne, jak i nasze własne.
To co, puszczamy się razem?
Nie wiemy, czy wszystkie polskie kobiety są gotowe, żeby powiedzieć głośno: „puszczam się – i jestem z tego dumna”. Ale wiemy, że wielu z nich siedzi to już w gardle, tylko od lat ktoś im ściskał je dłonią pełną norm i nakazów.
Ida – bohaterka książki – była też jednym z głównych tematów. Natalia mówi wprost: Nie będę ściemniać: Ida to lustro. Nie tylko moje. Lustro wszystkich, którzy kiedykolwiek patrzyli w siebie i widzieli więcej, niż wypadało pokazać światu. Ida jest zmianą, która próbuje się przecisnąć przez świat, który generalnie zmian nie lubi. Bo zmiana wymaga odwagi. A odwaga wymaga wyjścia z roli.
Butik erotyczny, który stał się miejscem rozmów
To wszystko działo się tam – w Siedlcach. Między regałem z eleganckimi wibratorami a półką, na której leżały książki, które mogłyby spokojnie stać w biblioteczce kobiet, które już zrozumiały, że wstyd to nie grzeczność, tylko narzędzie kontroli.

W Tabu69 nikt nie udawał. Rozmowa płynęła naturalnie. Między gadżetami a książkami, które mówią głośniej niż niejedna celebrytka. I może właśnie o to chodzi. Żeby miejsca takie jak to nie były „kontrowersją”, tylko codziennością. Żeby można było mówić o seksualności normalnie. Bez czerwienienia się, nerwowego śmiechu. Bez wstydu, który wciśnięto nam jak niewygodne buty.
W EoS wierzymy, że literatura potrafi rozbroić to, czego boimy się najbardziej. Wstyd. Milczenie. I to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami głowy. A spotkanie w Siedlcach pokazało, że ludzie chcą o tym rozmawiać. Chcą słuchać, zadawać pytania i ostatecznie – chcą odzyskiwać siebie.
I tak właśnie powinno być.
I niech tak zostanie.
