„POWINNAŚ SIĘ WSTYDZIĆ”
Wstyd jako narzędzie kontroli kobiecej seksualności
Podwójne standardy a seksualność – porozmawiajmy o tym. Mężczyźni mają o wiele więcej możliwości do rozwijania własnej seksualności. Społeczeństwo nie piętnuje ich za kolejne, seksualne podboje, a czasem nawet ich status w grupie dzięki nim rośnie. Jak już zauważyłam wcześniej, od kobiet wymaga się wstrzemięźliwości. Nie mamy zatem możliwości praktyki bez żadnej presji czy zobowiązań. Nie klepie się nas po ramieniu za to, że każdego wieczoru wracamy do domu z innym facetem lub śpimy w innym łóżku.
Popatrzmy choćby na to, w jaki sposób faceci rozmawiają o masturbacji – często raczą się prostymi żartami na jej temat w gronie kolegów. Nie słyszałam, aby kobiety z podobnym przymrużeniem oka traktowały temat masturbacji. Choć moim zdaniem masturbacja jest traktowana bez należnej powagi zarówno przez mężczyzn, jak i przez kobiety, to jednak mężczyźni mają zdecydowanie luźniejsze podejście do tego tematu (choć, oczywiście, nie jest to regułą). Nasze perspektywy eksperymentowania, poznawania technik, eksplorowania własnego ciała, odkrywania tego, co sprawia nam przyjemność, są znacznie bardziej ograniczone. Możecie teraz pomyśleć: „Karolina, ale tak było sto lat temu, kiedy Ty byłaś młoda”. Otóż nie. To się wciąż dzieje. Inaczej nie byłoby tak głośno o slutshamingu.
Slutshaming – jak karze się kobiecą seksualność
Czy znasz pojęcie „slutshamingu”? W dużym skrócie to społeczne piętnowanie kobiet, które współżyły z dużą ilością partnerów. Może zdarzyło Ci się o nich słyszeć, że mają pochwę szerokości tunelu kolejowego. Boisz się, że Twoja pochwa się rozciągnie i żaden partner już Cię nie zadowoli, ani sam nie będzie miał przyjemności z seksu z Tobą? Nie bój się, to mit. Pewnie wymyślili go mężczyźni, żeby zastraszyć kobiety przed erotycznym wyzwoleniem i skłonić do wierności. Pochwa charakteryzuje się ogromną elastycznością. Częste współżycie nie prowadzi do jej utraty i do zmiany kształtu, czy wielkości pochwy. To bajka, podobnie jak to, że dobry materiał na żonę to wstydliwa dziewica, której najważniejszą, życiową misją będzie zadowolenie swojego męża. Po pierwsze – może w średniowieczu. Po drugie – bycie żoną to wcale nie jest taki prestiż.
Seksualność bez wstydu: dlaczego to wciąż rewolucja?
Bez względu na wszystko, pamiętaj, że seksu nie musisz się wstydzić. Bez względu na to, czy to masturbacja, seks w monogamicznym związku czy przypadkowe orgie, nie musisz się wstydzić. Tak samo jak nie musisz się wstydzić tego, że nie poszłaś na studia, ogoliłaś głowę, rzuciłaś wszystko i przeprowadziłaś się do chatki na pustkowiu. Wszystko to, włącznie z tym z kim, jak często i jaki seks uprawiasz (jeśli są to osoby w pełni świadome i posiadające możliwość decydowania), to Twoja decyzja, do której masz pełne prawo i za którą odpowiadasz wyłącznie przed sobą.
ŁÓŻKOWY SAVOIR VIVRE
Może warto zebrać te wszystkie zasady grzecznościowe, jakimi kierujemy się w łóżku, żeby raz na zawsze uregulować pewne sprawy? Żeby w sytuacjach niejasnych lub spornych można było zajrzeć do kodeksu i znaleźć odpowiednie regulacje. Wydaje mi się, że chyba każdy_a z nas ma w głowie jakieś zasady, którymi kieruje się w swoim życiu seksualnym. Np. ile razy można się wykręcić bólem głowy, zanim trzeba się już zgodzić? Po ilu dniach wstrzemięźliwości „wypada” już się kochać? Jaki jest maksymalny czas, do którego możesz odebrać swój zaległy orgazm, za ten oral, który mu zrobiłaś miesiąc temu – czy możesz jeszcze zażądać rewanżu, czy już wyjdziesz na małostkową?
Seksualność w relacjach: pożądanie nigdy nie płonie równo
„Hola!” – może ktoś powiedzieć – „przecież do seksu nie można się zmuszać! Przecież seks musi wynikać z podniosłości chwili, porywu serca, wewnętrznej potrzeby!”. Oj, obawiam się, że w niektórych związkach ciężko byłoby spotkać się w połowie drogi. „W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz” – zauważa Tadeusz Boy-Żeleński. Wiele moich rozmów zarówno z kobietami, jak i z mężczyznami wskazuje na to, że jeśli mielibyśmy czekać na synchronizację pożarów pożądania, kochalibyśmy się bardzo sporadycznie. „Kiedyś przecież nie było tych psychosocjologicznych nacieków na sferę seksualną życia. Siedzieliśmy na drzewach i rzucaliśmy kamieniami w mamuty, a mimo to gatunek przetrwał, prawda? Czyli że były jakieś spontaniczne akty pożądania”.
No niby tak, pozostaje jednak wciąż pytanie, na ile były one obustronne. Ja się za tamte czasy nie wypowiem, aż tak stara nie jestem, jednak coś mi mówi, że jest jakieś ziarno prawdy w tych żartach o ciągnięciu za włosy do jaskini. Gdzieś jednak ten patriarchat miał swój początek. Kiedy, kto i jakim tokiem myślenia doszedł do wniosku, że mężczyzna jest ważniejszy? To chyba zbyt daleka dygresja od tematu moich wynurzeń. A wracając do niego – wiele par, pomimo dzielących ich różnic w sferze erotycznej, doskonale sobie radzi, wypracowując pewne wspólne rozwiązania i kompromisy, które pozwalają im szanować nawzajem swoje potrzeby. powodzenia!
Zapraszamy do czytania w każdą niedzielę! Zobacz też nasze felietony z serii STO GRZECHÓW.
A jeśli czujesz, że chcesz dalej rozwijać, eksplorować i oswajać swoje życie seksualne…
…to zajrzyj do naszej książki „Dziewięć wypraw na granice” – antologii, która zabiera w dziewięć odważnych podróży po różnych odsłonach ludzkiej seksualności.
Znajdziesz tam:
• zmysłowe opowieści „Na granicy snu”, pełne subtelnej erotyki i psychologicznej głębi,
• historie „Na granicy szaleństwa”, gdzie pragnienie miesza się z wolnością, ryzykiem i wyzwoleniem,
• mroczniejsze opowieści „Na granicy błędu”, zahaczające o dark erotic i eksplorujące ciemniejsze zakamarki pożądania.
To książka dla tych, którzy i które nie chcą grzecznej erotyki, tylko czegoś, co zostaje pod skórą i daje odwagę, by poznać siebie jeszcze głębiej.

Brak orgazmu – dlaczego się zdarza i co naprawdę mówi o seksie
2025-12-07 @ 14:45
[…] pomyślałby, że kobieta może mieć inne/większe potrzeby, by osiągnąć szczyt, bo pojęcie o seksualności w społeczeństwie było niemal znikome, to dziś wielu panów szczerze troszczy się o […]