Kobieca seksualność, kobiecy orgazm – z jakimi wyzwaniami się wiążą?
Zapraszamy Was do śledzenia felietonów Karoliny Sokołowskiej – mentorki relacji i trenerki intymności.
Jak mówi sama o sobie:
Kiedy sześć lat temu zaczynałam pracę w sexshopie, nie przypuszczałam, że stanie się ona początkiem wielkich zmian w moim życiu. Szczere, głębokie i bardzo osobiste rozmowy z klientami i klientkami – ich historie i emocje – uświadomiły mi, jak ogromny wpływ na nasze poczucie szczęścia ma jakość życia erotycznego. To właśnie wtedy zrozumiałam, że chcę wspierać innych w odkrywaniu bliskości i przyjemności bez tabu i wstydu. Najpierw skierowało mnie to w stronę coachingu, a później na studia psychologiczne. Dziś sama organizuję warsztaty i szkolenia, w których pomagam uwalniać się od ograniczających przekonań i odzyskiwać radość z intymności. Moja własna historia pokazuje, że nigdy nie jest za późno na zmianę – siebie, swojej relacji czy całego życia. Wierzę, że wszystko w nas jest ze sobą powiązane, a nawet najmniejsza zmiana może uruchomić efekt motyla i stać się początkiem niesamowitej transformacji.
Ten „lepszy” orgazm
“Mój orgazm jest ważny”. To stwierdzenie może wydawać się oczywiste, ale wcale nie zawsze takie jest, kiedy jest się kobietą.
Podczas mojej pracy w sexshopie rozmawiałam z setkami kobiet o intymnych sferach życia i dowiedziałam się, że problem z przeżyciem kulminacji płynącej ze zbliżenia dotyczy większej ilości kobiet, niż mi się wydawało. Skala tego zjawiska jest w moim prywatnym odczuciu naprawdę ogromna, na tyle ogromna, że doprawdy dziwi mnie, dlaczego tak mało się o tym mówi. XXI wiek, Polska, kraj, w którym przyszło mi żyć, pretenduje do rangi postępowego, nowoczesnego kraju, a wciąż tyle kobiet nie lubi seksu bądź nie czerpie z niego pełnej przyjemności. Żyjemy w czasach, kiedy teoretycznie mamy równouprawnienie, kobieta ma prawo rozwijać się zawodowo, budować karierę, dokształcać się i rozwijać w każdym kierunku.
Drogie panie, dlaczego w czasach, kiedy tak bardzo podkreślamy nasze znaczenie, nasze możliwości, potęgę kobiecości – w sferze seksualnej pozostajemy w epoce kamienia łupanego?
Dlaczego tyle kobiet dzisiaj zastanawia się, czy to, co przeżywają, jest wszystkim, czego można od seksu oczekiwać? Dlaczego tak wiele z nich myśli “coś chyba ze mną jest nie tak”? Czy to, że byłam kiedyś jedną z nich, daje mi jakiekolwiek prawo do wysuwania teorii?
Kobiecy seks, inny seks?
Pozwolę sobie przyjąć, że tak, a mam ich całkiem sporo. Spędziłam naprawdę dużo czasu zastanawiając się, dlaczego nie miewam orgazmów pochwowych, zaczytując się w poradnikach, jakie pozycje przyjmować, aby zwiększyć ich prawdopodobieństwo, i wierząc, że wystarczy się zrelaksować i oczyścić umysł. Niestety, żadne z porad z kolorowych magazynów nie zdały egzaminu, a ja miałam ponad 35 lat i byłam naprawdę sfrustrowana. Gotowa już byłam uwierzyć, że orgazm to nic innego niż propaganda — tak naprawdę nie istnieje, a my wciąż poszukujemy Świętego Graala, który jest tylko mitem.
Może to spisek? Może wmawia się nam, że jest coś takiego jak szczytowanie, abyśmy widziały w seksie jakiś większy sens, jakąś wielką nagrodę? Niestety moje pytania przez lata pozostawały bez odpowiedzi. Jasne, rozmawiałam na temat seksu z innymi kobietami, ale nigdy swobodnie i bez skrępowania. Ciągle bałam się, że przez pryzmat takich rozmów będę oceniana ja, mój partner, nasz związek, nasze umiejętności. Teraz, kiedy z kobietami rozmawiam na ten temat z pozycji zawodowej, myślę, że dużo prościej jest rozmawiać o tych kwestiach technicznie. Łatwiej jest się do tego przyznać komuś, kto zachowa obiektywność, kto nie ocenia personalnie.
Współczesny wizerunek seksu
Zresztą, bardzo często panie, z którymi rozmawiam, wprost wyznają, że nie znajdują w swoim otoczeniu nikogo, komu mogłyby powierzyć tak prywatne sprawy. Strach przed tym, że nie znajdziemy wsparcia i zrozumienia w słuchaczu, nasz problem zostanie zlekceważony, zbagatelizowany, a wręcz możemy narazić się na śmieszność lub, jeszcze gorzej, brak dyskrecji, jest naprawdę skutecznym kneblem. Te obawy sprawiają, że zostajemy same z problemem i ostatecznie, kiedy wyczerpiemy wszystkie pomysły z lifestylowych gazet, stajemy przed ścianą.
Część z tych kobiet, zapewne tak jak ja, czuje się wyalienowana i nietrudno wówczas zacząć się doszukiwać przyczyny problemu w samej sobie. W końcu media ociekają pełnym satysfakcji, elektryzującym, dającym orgazm po orgazmie wizerunkiem seksu. Nie może to przecież być nic trudnego, a Ty się tyle nastarałaś, regularnie ćwiczysz mięśnie dna miednicy, kupiłaś najdroższy wibrator i… nic. To scenariusz, który powtarza się u naprawdę wielu pań i scenariusz, który doskonale rozumiem. “O co więc w tym wszystkim chodzi? Czy jestem oziębła? Dlaczego nigdy nie miałam orgazmu pochwowego? Czy muszę udawać? Czy powinnam zmienić partnera?” (tak, takie pytania naprawdę padają).
W kolejnych felietonach porozmawiamy szczerze o seksie od strony kobiety, który czasem bywa przysłowiową orką na ugorze. Dlaczego tak często mamy problemy ze szczytowaniem?
Zapraszamy do czytania w każdą niedzielę! Zobacz też nasze felietony z serii STO GRZECHÓW.